Klątwa wiedzy - Do złamania schematu w dowolnej dziedzinie niezbędny jest pewien zasób wiedzy

Gdyby Mark Zuckerberg nie był genialnym matematykiem i programistą, nie zdołałby przekształcić przeznaczonego jedynie dla studentów Harvardu pomysłu braci Winklevossów w przedsięwzięcie o zasięgu światowym. Do złamania schematu w dowolnej dziedzinie niezbędny jest pewien zasób wiedzy. Bez niego serendipity się nie pojawi.

John Pemberton jako doświadczony farmaceuta doskonale znał właściwości kokainy. Próbował robić biznes, naśladując francuskich producentów tzw. Vin Mariani – wina, w którym moczono liście koki. Swój produkt reklamował jako „francuską kokę winną”. Specyfik miał silne właściwości pobudzające i wzmacniające, więc pomysłowy aptekarz nie narzekał na brak klientów. Władze Atlanty pokrzyżowały mu jednak szyki, wprowadzając prohibicję. Pembertonowi groziło bankructwo, ale potrafił znaleźć nieszablonowe rozwiązanie. Skoro nie wolno było produkować napojów alkoholowych, spróbował robić to samo, co przedtem, tyle że bez wina. Zmodyfikował recepturę, do roztworu zawierającego kokę dodał wyciąg z orzeszków cola i stworzył najpopularniejszy napój świata.

Jako klasyczny przykład serendipity podaje się odkrycie przez Spencera Silvera, chemika z firmy 3M, kleju, który równie łatwo przylepiał się do dowolnej powierzchni, jak się od niej odlepiał. „Po co komu klej, który niczego trwale nie klei?” – odpowiedzieli mu w 1968 roku szefowie firmy. Wynalazca nie potrafił udzielić sensownej odpowiedzi i jego dzieło popadło w zapomnienie. Dwanaście lat później Arthur Fry, inny chemik z tej samej firmy, wściekł się po próbie kościelnego chóru, do którego należał. W grubym śpiewniku pozaznaczał zakładkami wybrane pieśni, ale przy przewracaniu stron wszystkie powypadały. Zbierając je, przypomniał sobie o wynalazku kolegi. Klej, który niczego trwale nie klei, nagle znalazł zastosowanie. Firma 3M przeprowadziła kampanię reklamową i dziś trudno wyobrazić sobie świat bez kartek samoprzylepnych.

Pod wpływem nagłego, silnego impulsu Fry doznał olśnienia. Często podobny efekt przynosi „przespanie się” się z pomysłem, czyli odłożenie go na pewien czas, by potem spojrzeć na sprawę z dystansu. Człowiek może snuć wielkie plany, ale przekonanie samego siebie do dokonania przełomowego odkrycia lub wynalazku jest bardzo trudne czy wręcz niemożliwe. Zazwyczaj prowadzi bowiem do zdobywania coraz większej wiedzy na dany temat, co grozi wdepnięciem na utarte szlaki, czyli myśleniem schematycznym, które raczej nie doprowadzi do celu. Chip Heath, badacz procesów decyzyjnych ze Szkoły Biznesu Stanforda, nazywa to wręcz klątwą wiedzy. Nie jest więc rzeczą przypadku, że na listach najbogatszych biznesmenów i najpłodniejszych wynalazców znajduje się niewiele osób z tytułami naukowymi. Solidne wykształcenie niekoniecznie służy więc kreatywności. Jego brak też jej nie zabija.