Inne spojrzenie - W biznesie wygrywa nie ten, kto zaczytuje się poradnikami zarządzania, lecz ten, kto wnikliwie obserwuje rynek

Coco Chanel miała koszmarne dzieciństwo. Po śmierci matki ojciec oddał ją do sierocińca prowadzonego przez zakonnice. Tam nauczyła się szyć kapelusze. W wieku piętnastu lat niewykształcona, biedna dziewczyna podjęła pracę zawodową. W ciągu dnia była ekspedientką w sklepie dziewiarskim, wieczorami próbowała śpiewać w kawiarniach i nocnych klubach. Występy zakończyły się kompromitacją. Zanosiło się więc na to, że do końca życia będzie stała za sklepową ladą. Ale została najsłynniejszą projektantką mody.

Zdobyła tylko podstawową wiedzę w tej dziedzinie, lecz właśnie dzięki temu potrafiła spojrzeć na nią z dystansem. I zobaczyć, jak bardzo I wojna światowa, która zmusiła kobiety do zastąpienia wysłanych na front mężczyzn w niemal każdej pracy, zmieniła ich mentalność. Czy należące do elity damy, które zostały pielęgniarkami, szyfrantkami, kierowcami, chciały wrócić do dawnych wystawnych strojów? Według doświadczonych fachowców z branży marzyły jedynie o tym. Chanel była innego zdania, zamiast krynolin i trenów zaproponowała „małą czarną”, czyli krótką czarną sukienkę z długimi rękawami, ozdobioną sznurem pereł. Złamała schemat, wykreowała nowy wzorzec elegancji, przeszła do legendy.

W biznesie wygrywa nie ten, kto zaczytuje się poradnikami zarządzania, lecz ten, kto wnikliwie obserwuje rynek i wcześniej niż inni zauważa zmiany. Richard Sears po ukończeniu szkoły podstawowej podjął pracę na kolei. Tam dostrzegł coś, na co nikt wcześniej nie zwrócił uwagi – okazję do dodatkowego zarobku. W kolejowych magazynach piętrzyły się stosy przesyłek zamówionych przez właścicieli sklepów, którzy uznali, że towar jest zbyt drogi i go nie odebrali.

Młody Sears zwrócił się do dostawców o zgodę na sprzedaż nieodebranej partii zegarków. Miał dostęp do dokumentów, znał ceny hurtowe, mógł więc ustalić niższą cenę niż proponowana w sklepach. Swoją ofertę rozesłał do pracowników kolei.

Ten błysk intuicji to typowy przykład serendipity. W ciągu paru dni sprzedał cały towar i zrozumiał, że odkrył żyłę złota. Przecież nie tylko kolejarze chcieli kupować taniej i to z dostawą do domu. Sears założył firmę wysyłkową, która rozwijała się w szalonym tempie. Gdy przestały wystarczać ulotki reklamowe, wymyślił katalog, którego nakład sięgnął… 50 milionów egzemplarzy. W pewnym momencie zakupy u Searsa robił co czwarty Amerykanin!