Błyszczący diamentami iPhone może być marzeniem świeżej giełdowej fortuny. Niech ludzie widzą, że się ma pieniądze, a jeśli się ich nie ma to niech zobaczą, że można je mieć. Jednak tego konkretnego egzemplarza nie można kupić na wolnym rynku. „Łzy anioła” to telefon wyszykowany przez londyńską firmę Philipa de Veera, a dedykowany jego matce, która zmarła na raka jajników. Aparat będzie przeznaczony na dobroczynną aukcję, z której dochód zasili Weston Park Hospital. Cena aparatu miałaby sięgnąć nawet 30 tys. funtów. Ten luksusowy aparat ma 16 gigabajtową pamięć i 400 maleńkich brylantów, którymi jest doskonale inkrustowany. Firma De Veer specjalizuje się w inkrustowaniu gadżetów drogocennymi klejnotami. Kogo nie stać na wydatek 30 tys. funtów może spróbować kupić w sklepie w Londynie coś na jego kieszeń - też szykownego. Niestety diamentów będzie tam o wiele mniej. Za to część pieniędzy ze sprzedaży telefonow z serii „Angels Tear” wspomoże badania nad rakiem. h.k.