W praktyce ocena szkolenia ograniczana jest zazwyczaj do pierwszych dwóch poziomów i przybiera formę ankiety badającej zadowolenie uczestników oraz testu wiedzy przed i po szkoleniu. „Jednym z powodów takiego podejścia jest rozpoczynanie ewaluacji po fakcie – diagnozuje Katarzyna Gorhover. – Tymczasem szkolenie powinniśmy traktować jako proces, którego pierwszym elementem jest określenie rezultatów – najpierw tych długoterminowych, a następnie budowanie kaskady mniejszych celów. W takim ujęciu ewaluacja jest ściśle powiązana z projektowaniem szkolenia, a sensem jej prowadzenia nie jest wyłącznie ocena post factum, ale przede wszystkim bieżące monitorowanie efektów i – jeśli to potrzebne – wpływanie na proces w celu osiągnięcia założonego wcześniej rezultatu”. 

Proces osiągania sukcesów indywidualnych niczym nie różni się od biznesowego. Tu także kluczowym elementem jest planowanie. Jeśli dokładnie określisz swój cel, wówczas treść czytanej właśnie książki, wiedza nabywana podczas studiów podyplomowych czy szkolenia, będą ukierunkowane. Mając wytyczony kierunek, łatwiej będzie ci dostrzegać kolejne pomocne zasoby oraz ludzi, którzy mogą ci ich dostarczyć. Dlatego sięgając po książkę czy idąc na wykład lub szkolenie, określ swoje oczekiwania i zadaj sobie pytanie: „Po co to robię?”.

 

DAWAJ

Ken Blanchard w książce „Wiesz, możesz, działaj” zwraca uwagę na to, że „przez cały czas stykamy się z nowymi wiadomościami, ale brakuje nam czasu na utrwalenie zdobytej wiedzy i zastosowanie jej w praktyce. Jeżeli będziemy postępować w ten sposób, nasz mózg się zapcha”. To tak jak ze szklanką wody – i nie, nie chodzi o to, czy jest do połowy pusta czy pełna, ale o fakt, że przychodzi taki moment, gdy się z niej ulewa.

Przez 10 lat trenowałam aikido. Kilka razy w roku mieliśmy zgrupowania, podczas których treningi prowadził sensei, doświadczony nauczyciel Michele Quaranta. Na jednym z takich zjazdów grupa zaawansowana, w której wtedy ćwiczyłam, dała wyraz swojej frustracji spowodowanej tym, że większą część treningu poświęcamy na znane techniki i pomagamy osobom początkującym. Sensei Michele powiedział nam wtedy ciekawą rzecz: „Przychodzicie na aikido i jesteście jak pusta szklanka. Na początku jest niesamowicie – dostajecie mnóstwo umiejętności, cały czas bierzecie i napełniacie waszą szklankę. Z czasem jest ona pełna. Jeśli nie będziecie z niej po trochu ulewać, czyli przekazywać tych umiejętności dalej, tym, którzy są początkujący, nie będziecie mogli już nic do niej dolać”.

Wtedy mnie olśniło: nasz rozwój od pewnego momentu jest warunkowany dzieleniem się tym, co kiedyś dostaliśmy. Trzeba dać, żeby znowu móc wziąć. Dawanie ma niesamowitą moc. Przede wszystkim, dzieląc się wcześniej zdobytą wiedzą, utrwalamy ją sobie.

Z tego właśnie względu, przygotowując się do egzaminów, warto to robić w grupie. Dawanie może mieć również wymiar strategiczny. Eliot Aronson, amerykański psycholog społeczny, prowadził eksperymenty, które dowiodły, że dzielenie się wiedzą powoduje ugruntowanie w sobie przekonania o słuszności przekazywanych twierdzeń.

W latach 80., gdy AIDS stało się poważnym zagrożeniem, a świadomość antykoncepcji była na bardzo niskim poziomie, poprosił seksualnie aktywnych studentów o wygłoszenie prelekcji o konieczności używania prezerwatyw w kontekście zapobiegania rozprzestrzenianiu się AIDS. Okazało się, że uczestnicy eksperymentu zaczęli kupować więcej prezerwatyw niż osoby z grupy kontrolnej, które nie przygotowywały wykładów.

Ten, wydawałoby się, zabawny przykład pokazuje, że tłumacząc określone zagadnienia innym, tłumaczymy je również samym sobie. W konsekwencji jesteśmy w stanie lepiej je zrozumieć, wykorzystać i przełożyć na działanie.