Naukowcy przeprowadzili badanie, w którym zaprosili ochotników na wyjazd pod namiot. Uczestnicy spędzili tydzień w naturalnym świetle i nie korzystali z urządzeń elektronicznych. To pozwoliło im uregulować swój dobowy rytm tak, że kładli się i wstawali o dwie godziny wcześniej niż zazwyczaj.

- Po tygodniu spędzonym pod namiotem, u wszystkich "sów" zaobserwowaliśmy przestawienie zegarów biologicznych - komentuje Kenneth P. Wright, Jr. z Uniwersytetu w Kolorado.

Po tygodniu sowy zbliżyły się bardziej do skowronków. Kładły się spać wcześniej, a rano budziły się o świcie bardziej czujne i rześkie.

Badanie pokazało, jak duży wpływ na rytm dobowy ma nasz styl życia. To, jak śpimy jest uzależnione od naszego trybu życia - czy i ile czasu spędzamy dziennie na świeżym powietrzu, a ile np. w klimatyzowanym biurowcu ze sztucznym oświetleniem.