W Chicago (Illinois, USA) trwają intensywne testy zupełnie nowego, zautomatyzowanego systemu karania kierowców. System kamer, do którego zaprzęgnięte będą już zainstalowane kamery uliczne będzie całkowicie automatycznie analizował zdjęcia samochodów w ruchu ulicznym. Przy tym komputery nie będą mierzyć prędkości pojazdów ani zwracać uwagi na popełniane przez kierowców wykroczenia. System będzie analizował tablice rejestracyjne pojazdów, a następnie będzie sprawdzał w bazie ubezpieczeniowej, czy dane auto ma opłaconą polisę. Jeśli system sfotografuje na ulicy auto bez ubezpieczenia wyśle mandat: od 300 do nawet 500 dolarów. Obsługą systemu ma się zająć spółka InsureNet, która jest operatorem kamer ulicznych. Według szacunków rocznie uda się wygenerować nawet 200 milionów dolarów z mandatów. Jedna trzecia trafi do budżetu operatora kamer. W Polsce dopiero trwają prace nad systemem, który będzie monitorować ruch uliczny przy pomocy sieci wideoradarów, a kierowcy, którzy przekroczą nakazaną prędkość maksymalną otrzymają automatycznie mandat. h.k.