Im głupsze urządzenie, tym się wydaje bardziej potrzebne. Żegnajcie stare, dobre czasy, gdy na lekcjach składało się z kartek wyrwanych z zeszytów papierowe samoloty i słało seriami w stronę nielitościwych belfrów. Dziś te sprawy załatwia się inaczej. Wysyła się pieniądze do sklepu internetowego, a następnie czeka na paczkę z elektroniczną katapultą na papierowe samoloty. To właśnie urządzenie powinno zająć pozycję na szkolnej ławce i po ustaleniu odpowiednich koordynat zarzucić klasę latającą papierową flotą powietrzną. Wyposażone w przyssawki mocujące do stołu. Dwa silniczki rozpędzają samolot. h.k.