Kiedy Anglia grała w swojej grupie, pierwsze dwa mecze nie miały wpływu na krewkich angielskich kibiców. Dopiero ostatni – wygrany ze Słowenią – spowodował blisko 28-proc. wzrost przypadków przemocy domowej. Niestety, potem dobra passa Anglików się skończyła, bo natrafili na niemieckich terminatorów, którzy roznieśli ich drużynę 4:1. To wydarzenie musiało być bardzo frustrujące dla Wyspiarzy, bowiem wzrost liczby przypadków przemocy domowej wyniósł wówczas 31,5 proc.

Według prof. Brimicombe wszystkiemu winny był alkohol spożywany z okazji meczów oraz emocje towarzyszące  rozgrywkom.