Gdy uczą się prowadzenia pojazdów w tokijskiej dzielnicy Kanamachi. Jest w niej już tak ciasno, że ośrodek nauki jazdy umieszczono na dachu hipermarketu. Kursanci doskonalą więc swe umiejętności 10 metrów nad ziemią, na pokrytym papą i asfaltem placu manewrowym. Wszystko wygląda podobnie jak w mieście – na dachu wymalowano białe linie ograniczające jezdnię i przejścia dla pieszych; zbudowano skrzyżowanie z sygnalizacją świetlną, sztuczne wzgórze, parking, mnóstwo zakrętów, a nawet szlaban i tory imitujące przejazd kolejowy. Trasy są kręte i… zatłoczone, gdyż jednorazowo po placu porusza się 30–40 samochodów. Ze względów bezpieczeństwa w ośrodku na dachu nie prowadzi się kursów dla motocyklistów, gdyż po uderzeniu w bariery ochronne mogliby przez nie przelecieć i wylądować na prawdziwej ulicy.