Z dobyte ogniem i mieczem, wymodlone i wypracowane – skarby templariuszy, zakonu powołanego na początku XII w., były nie do policzenia. W szczytowym okresie swej potęgi zakon powstały na fali wypraw krzyżowych do ochrony pielgrzymów w Palestynie miał 8 tysięcy (!) własnych zamków. Bogactwo kłuło w oczy zadłużonego u nich po uszy króla Francji (gdzie znajdowała się większość dóbr templariuszy) Filipa IV Pięknego. Doprowadził więc on do kasacji zakonu, a jego mistrzów i dostojników wysłał na stos. Wedle legendy Wielki Mistrz zakonu miał z już płonącego stosu rzucić na króla Francji trwającą 13 pokoleń klątwę... Może to właśnie ta klątwa spowodowała, że Filip IV Piękny nigdy się do przepastnych bogactw templariuszy nie dobrał. Skarby bowiem gdzieś... rozpłynęły się. Mimo poszukiwań prowadzonych w kilku krajach (nawet przez Pana
Samochodzika) fortuna zakonników wciąż czeka na swojego odkrywcę.