NASA prowadzi swoje własne wewnętrzne śledztwo, które ma wyjaśnić, skąd w hangarze, w którym w Centrum Kosmicznym im. Kennedy’ego na Przylądku Canaveral stoi wahadłowiec Discovery, znalazła się torebka z kokainą. Rzecznik NASA ALlard Betel podał, że torebka zawierała niewielką ilość nielegalnej substancji. Hangar odwiedza około 200 pracowników.

Teraz wszyscy są sprawdzani na obecność narkotyków we krwi i moczu. NASA prowadzi także dochodzenie i przesłuchuje teraz swoich pracowników. Rzecznik NASA poinformował, że nie było żadnego zagrożenia dla wyposażenia Discovery. Jednakże dochodzenie musi doprowadzić do ustalenia, czy ktoś z pracowników nie zajmował się obsługa wahadłowca pod wpływem narkotyku. Niebezpieczeństwo jest ogromne. Jeden błąd i podczas startu mogłoby dojść nawet do katastrofy promu kosmicznego. A na to amerykańska Narodowa Agencja Aeronautyki i Przestrzeni Kosmicznej nie może sobie pozwolić. h.k.