“Kiedy ruszasz powinni słyszeć cię w innej dzielnicy” albo “loud pipes save lives” - takie hasła znają wszyscy miłośnicy dwóch kółek. Charakterystyczny ryk stalowego rumaka, znikanie w obłokach dymu na drodze i romantyzowana ikona buntownika na potężnej maszynie – to wszystko po takich filmach jak “Easy Rider” chętnie wiązano z marką Harley Davidson. W ostatnich latach jednak sprzedaż drogich i paliwożernych pojazdów spada. Dlatego producent z USA, patrząc na działania innych marek, sięga po elektryczność. Ryk silnika zastąpi cisza? Niekoniecznie. Posłuchajcie dźwięku elektrycznego motocykla.

HD przekonuje, że dalej będzie opierał sprzedaż na modelach Touring i Softail. Miłośników tradycyjnych motocykli może prędko nie przekonać elektryczny odpowiednik. Pierwszy prototyp o nazwie Live Wire prezentowano już cztery lata temu. Jego podstawowym problemem był zasięg, zaledwie 90 km, podczas gdy dzisiejsze propozycje innych film potrafią przejechać na 1 ładowaniu do 300 km – takie oferuje firma specjalizująca się Zero.

Harley widzi w elektrycznych pojazdach szansę na odbudowę pozycji rynkowej, sprzedaż jego produktów spada. W tym roku firma zamknęła jedną ze swoich fabryk w Missouri, a w kolejnej w Pensylwanii mocno ograniczyła zatrudnienie.