Zdjęcia przesłane przez amerykańską sondę Mars Reconnaissance Orbiter (MRO) pozwoliły zlokalizować lądownik Beagle-2, którego kosmiczna misja rozpoczęła się w czerwcu 2003 roku. Beagle-2 miał wylądować na powierzchni Czerwonej Planety pół roku później, czyli 26 grudnia. Misja zakończyła się jednak niepowodzeniem. Łączność z lądownikiem została utracona, a specjaliści z ESA uznali, że Beagle-2 musiał rozbić się o powierzchnię Marsa.

Teraz, po 11 latach nowych informacji na jego temat dostarczyła sonda MRO, która nadesłała nowe zdjęcia z orbity Marsa. Widać na nich, że Beagle-2 wylądował zgodnie z planem i nie jest uszkodzony. Winę za brak sygnału ponoszą natomiast baterie słoneczne, które nie zadziałały prawidłowo. Z tego powodu nawiązanie kontaktu z lądownikiem nie było możliwe.

Zdaniem specjalistów z Europejskiej Agencji Kosmicznej jest to przykład słabo przygotowanej misji, w której zwiodło zarówno zarządzanie całym projektem, jak i budżet w wysokości 50 mln funtów, który był mocno niedoszacowany.

CZYTAJ TEŻ: