Natrętne wspomnienia i koszmary senne.Poczucie odrętwienia i przytępienie emocji.Reakcje lękowe na bodźce przypominające sytuację stresową.Zaburzenia snu (bezsenność, „sny na jawie”).Nadmierne pobudzenie, wzmożona czujność.Depresja, brak motywacji do działania.Niezdolność do przeżywania przyjemności.
Lista ta cały czas się wydłuża. Niedawno dodano do niej np. chroniczne bóle pleców...


Okazuje się, że we wzgórzu osób cierpiących na ciężką depresję czy PTSD jest więcej komórek nerwowych – są to więc filtry o większej przepustowości. Gdy dotrze to nich informacja o traumatycznej sytuacji, dochodzi do silniejszej reakcji emocjonalnej i powstania większej ilości wspomnień. Ale dlaczego wzgórze u tych ludzi jest bardziej rozbudowane? Można to powiązać z pewnym zespołem genów w naszym DNA – są one odpowiedzialne za transport neuroprzekaźnika zwanego serotoniną. Może to wskazywać na istnienie jakiejś genetycznej predyspozycji do PTSD.

Oczywiście choroba może też być skutkiem mechanicznego urazu, np. w następstwie fali uderzeniowej po wybuchu. Zniszczenia w obrębie głęboko położonych struktur neuronalnych mogą prowadzić do podwyższonej podatności na PTSD. Jak temu zapobiec? Zastosowanie może tu znaleźć progesteron, powszechnie uważany za hormon wyłącznie „kobiecy”. Potrafi on jednak także chronić nasze neurony, ograniczając tzw. kaskadę cytotoksyczną – masowy i długotrwały proces śmierci komórek nerwowych, także tych oddalonych od miejsca urazu. Gdy szczurom podawano progesteron zaraz po uszkodzeniu mózgu, zniszczenia w układzie nerwowym były mniejsze. Ten hormon jest już stosowany eksperymentalnie w terapii PTSD u ludzi.

KOMPUTER ALBO KORAN

Badania neuropsychologiczne wykazały już dawno, że droga do wygaszenia lęków obejmuje konfrontację z traumatycznymi wspomnieniami, swoiste stawienie im czoła (inaczej niż w depresji, gdzie taka psychoterapia mogłaby być wręcz szkodliwa). Jak jednak sprawić, by pacjent z PTSD mógł doświadczyć ponownie traumy w sposób „namacalny”, a zarazem bezpieczny? Naukowcy z Institute for Creative Technologies na University of Southern California stworzyli aplikacje rzeczywistości wirtualnej leczące lęk wysokości i lęk przed lataniem, a niedawno także „Wirtualny Irak”. Znerwicowany weteran zasiada w skomputeryzowanej kapsule i może znów przeżyć np. atak partyzantów na konwój. Nie wiemy, co się dzieje w mózgu osoby poddawanej takiej terapii, ale wiadomo, że to działa!

Nie jest to jednak opcja dla ofiar wojen i terroryzmu w biednych i zacofanych rejonach świata. Im pozostają religia i magia, które nadal okazują się zadziwiająco skuteczne. Dowodzi tego przykład Kaszmiru – kraju, w którym zespół stresu pourazowego występuje rekordowo często.