Jest to zjawisko, które polega na automatycznym przypisywaniu osobom ocenianym pozytywnie pod jakimś względem (np. wyglądu zewnętrznego) także innych cech pozytywnych, a postrzeganym negatywnie – cech negatywnych. Chodzi tu o cechy ważne, takie jak inteligencja/głupota, dobroć/zło, atrakcyjność/nieatrakcyjność. Na przykład, jeśli punktualność jest dla mnie wartością, to o innej punktualnej osobie będę myśleć, że jest też inteligentna, przyjazna, uczciwa etc. Niezbitym dowodem na istnienie takiego mechanizmu stał się eksperyment „ciepły–zimny” prof. psychologii Harolda H. Kelleya. Oznajmił on jednej grupie studentów, że najbliższe zajęcia poprowadzi wykładowca, który jest ciepły, postępowy, krytyczny, praktyczny i zdecydowany.
W drugiej grupie słowo „ciepły” zastąpił określeniem „zimny”. W efekcie nowy wykładowca został oceniony przez pierwszych studentów jako niezależny i elastyczny, a przez drugich – jako nietolerancyjny, wybuchowy i sztywny w przekonaniach. W dyskusji, która odbyła się po wykładzie, aktywnie uczestniczyło 56 proc. słuchaczy z grupy pierwszej, i tylko 32 proc. studentów z grupy drugiej, której wykładowca przedstawiony został jako „zimny”.