Amerykańska agencja aeronautyki i przestrzeni kosmicznej NASA znowu ma poważny problem. Tym razem z promem Discovery. Już trzy razy nie udało się wysłać go na orbitę mimo, że wahadłowiec miał wystartować we wtorek o godzinie 1:36 czasu wschodnioamerykańskiego. Start był przełożony na środę ze względu na burze. Gdy wyznaczono termin startu na piątek lokalnego czasu, okazało się, że wadliwie działa zawór, który służy do napełniania i opróżniania zbiornika paliwa. To właśnie ten problem spowodował przesunięcie startu o kolejne 24 godziny. Start, który ma - jak podaje NASA - nastąpić nie wcześniej niż o północy w piątek, stoi więc pod znakiem zapytania, bo już wcześniej zdarzało się, że przez zawory starty wahadłowców odwlekały się o całe tygodnie. Misja STS-128 ma za zadanie zawieźć zaopatrzenie, części zamienne i trochę aparatury naukowej na Międzynarodową Stację Kosmiczną. Czasu jest mało - jeśli Discovery nie poleci w kosmos do 30 sierpnia, to następną okazję do startu będzie mieć dopiero 17 października. h.k.