Czy to już bogactwo

DLACZEGO MIMO ŻE MAM WIĘCEJ I WIĘCEJ, CIĄGLE NIE CZUJĘ SIĘ BOGATY?

Można wyróżnić wiele rodzajów ograniczających przekonań dotyczących pieniędzy i bogactwa, które utrudniają zdobycie poczucia finansowego dobrostanu. Na początek przyjrzyjmy się dwóm – z mojego punktu widzenia – niezwykle istotnym, których zmiana może się mocno przyczynić do poprawienia jakości życia.

Pierwsze z nich brzmi: „Nie mam wystarczająco dużo pieniędzy, by czuć finansowy dobrostan”. Można je też sformułować tak: „Bogaty jest ten, kto posiada bardzo dużo pieniędzy i kogo na wszystko stać – mnie nie stać na wsz yst ko, czego pragnę, więc nie czuję się bogaty”. Te dwie wersje przekonania o niewystarczającym stanie posiadania są dość mocno rozpowszechnione i na pytanie „czy jesteś bogaty/a?” większość ludzi prawdopodobnie odpowie „nie”. Jakie konsekwencje ma takie przekonanie?

Po pierwsze nie pozwala odczuwać satysfakcji z tego, co już mamy, sugeruje, że nie mamy czegoś ważnego i cennego lub wręcz niezbędnego, by czuć się bezpiecznie i dobrze żyć. Wzbudza więc poczucie niedosytu. Po drugie wywiera na nas presję, by ten niedosyt zaspokoić i tym samym wyznacza odległy i w dodatku niekonkretny cel w postaci „bogactwa”. Ukierunkowuje działania na to, by zarabiać, a następnie kupować wszystko to, co będzie świadczyć o dobrobycie. Po trzecie nawet gdy zarobimy bardzo dużo pieniędzy, to i tak nie zaspokoi to naszego niedosytu, bo wzrosną nasze potrzeby albo zmienią się punkty odniesienia (zawsze znajdzie się ktoś zamożniejszy). Dopóki nie określimy konkretnie, co to znaczy „dużo pieniędzy”, może to dla nas oznaczać „więcej niż mam w tej chwili”. W ten sposób błędne koło niedosytu się zamyka.

Pułapką tego przekonania jest brak jasnych kryteriów tego, co to znaczy „być bogatym” i odnoszenie się bardziej do porównań społecznych niż własnych potrzeb i wartości. Działając bezrefleksyjnie w służbie tego przekonania, zaczynamy się w gubić – dlaczego mimo że mam więcej i więcej, ciągle nie czuję się bogaty? Poczucie finansowego dobrostanu nie wynika wcale z tego, ile faktycznie mamy, tylko z postawy, która koncentruje się na tym, co już mamy i na tym, co jest nam naprawdę potrzebne.