Ciało nieboszczyka nacinano, by wypłynęły płyny ustrojowe; zaostrzonymi pa-tykami odsączano tłuszcz. Potem zatykano wszystkie otwory, okładano zwłoki warstwą gliny i umieszczano na rusztowaniu nad ogniskiem. Rodzina pilnowała, by ogień nie zgasł. Dym i wysoka temperatura stopniowo wysuszały i konserwowały ciało. Na dwa-trzy dni wygaszano ognisko; potem znów je rozpalano. Powtarzano to tak długo, aż wędzone zwłoki wyschły na wiór.

Rodzina dbała o wygląd zmarłego, naciągając przez cały czas jego skórę i rozprasowując ją liśćmi lub gładkimi deszczułkami. Nikt już nie płakał, gdyż praca wymagała skupienia. Jeden nieostrożny ruch mógł sprawić, że cząstka ciała oderwie się i spadnie do ognia. Anga wierzyli, że dusza zmarłego podąży za nią i spłonie lub zejdzie pod ziemię. A przecież chodziło o to, by pozostała we wsi, pomagała mieszkańcom, strzegła przed złymi duchami.

Uwędzonej mumii odcinano dłonie, stopy, język i przekazywano członkom najbliższej rodziny. Resztę uroczyście przenoszono do miejsca, z którego zmarły mógł obserwować okolicę. Na wieczny odpoczynek nie miał szans, gdyż podczas ważnych wydarzeń sprowadzano go do wioski, by wraz z żywymi świętował lub udzielał rad. Władze Papui-Nowej Gwinei w 1975 r. zakazały wędzenia zwłok, jednak w niedostępnym, górzystym regionie Morobe na wschodzie wyspy wciąż się to robi.

Plemię Dani z Papui Zachodniej, czyli części Nowej Gwinei należącej do Indonezji, mumifikowało wyłącznie zmarłych wodzów. Kilka dni po śmierci z rozkładających się już zwłok wyciągano przez odbyt wnętrzności, które spalano. Odór tłumiono dorzucanymi do ognia ziołami. Po wypatroszeniu nieboszczyka sadzano na platformie nad ogniskiem.

Wędzono go przez 2–3 miesiące, co pewien czas nakłuwając, by przez otwory wyciekały płyny ustrojowe. Gdy zmienił się w sztywną i czarną mumię, urządzano mu uroczysty pogrzeb i odprowadzano do domu najstarszego mieszkańca wioski. Traktowano go jednak nadal jak członka starszyzny, przy-noszono na jej zebrania, sadzano na honorowym miejscu, proszono o radę.

Dla kobiet był tabu. Gdyby któraś go dotknęła, groziła jej bezpłodność, nieszczęście mogło spaść też na całe plemię.

W przeszłości opiekuńczą mumię miała każda wioska Dani. Większość została zniszczona przez wojsko indonezyjskie podczas pacyfikowania buntujących się Papuasów. Przetrwało zaledwie kilka – stały się atrakcją, z którą bardzo lubią się fotografować cudzoziemcy.