Jerzy Wilhelm, bo takie imię w końcu otrzymał, uzyskał gruntowne wykształcenie (studia we Frankfurcie nad Odrą), znał biegle, oprócz niemieckiego, łacinę i francuski, umiał tez rozmawiać po włosku, hiszpańsku i po polsku. Gdy zmarł jego ojciec Chrystian w 1672 roku, Jerzy Wilhelm liczył sobie dwanaście lat. Regencję sprawowała jego matka księżna Ludwika. Oczarowana francuską kulturą dworską, żyła z rozmachem, co nie zawsze budziło entuzjazm elit politycznych w podległych jej księstwach. Dążyły do tego, aby władzę po ojcu jak najszybciej przejął młody Jerzy Wilhelm. Gdy w 1675 roku osiągnął stosowny wiek (15 lat), 14 marca złożył hołd lenny suwerenowi Śląska, królowi czeskiemu, zarazem cesarzowi Leopoldowi I Habsburgowi. Otrzymawszy odeń księstwa w inwestyturę, czyli we władanie, powrócił na Śląsk i przystąpił do wykonywania swych powinności. Niewiele zdążył zdziałać.

Odebrał hołdy stanów księstw, powołał do życia Kapitułę Orderu Złotego Jelenia – rodzaj elitarnego stowarzyszenie myśliwskiego, po czym – zaziębiwszy się w podbrzeskich lasach na polowaniu – późną jesienią, 21 listopada 1675 r., zmarł z pierwszymi objawami ospy, jakiej nabawił się w jednej z chłopskich chałup w czasie, gdy osłabionego gorączką przewożono go do zamku w Brzegu. Niewiele można powiedzieć o osobowości młodego księcia, ukrytej najczęściej za sztywną dworską etykietą. O tym, że był bystrym młodzieńcem, świadczy informacja, że zapytany w Wiedniu przez cesarza o drażliwą kwestię wyznaniową, a konkretnie: jaką religię uważa za najwłaściwszą (Welches doch wohl die beste Religion wäre), Jerzy Wilhelm miał odpowiedzieć: „Tę, która podoba się Bogu i cesarzowi” (dosłownie: Gott und der Kayser treu seyn), czym zyskał uznanie Leopolda i otoczenia. Zarazem jednak młody wyznawca kalwinizmu sprytnie wyszedł z opresji, unikając wobec katolickiego suwerena jakichś jasnych deklaracji w tym zakresie.

NIEDOSZŁA SOBIESKA

Tak więc z końcem roku 1675 władza w trzech śląskich księstwach znów przeszła do rąk księżnej Ludwiki, która – świadoma dokonanego na jej oczach końca dynastii – ufundowała wspaniałe mauzoleum w legnickim kościele św. Jana. Znakomici artyści, których zatrudniła, zadbali o bogaty program ideowy wnętrza oraz o klasę artystyczną wypełniających je dzieł: sarkofagów, sztukaterii, malowideł i panegirycznych inskrypcji. Dominują w tym wnętrzu cztery naturalnej wielkości figury: rodziców – Chrystiana i Ludwiki, dzieci: Jerzego Wilhelma i Karoliny. Stoją jakby zatrzymani  w ruchu oraz pełni smutku, prowadząc rodzinną konwersację, którą los tak drastycznie, przedwcześnie przerwał.

Ponieważ dziedziczenie księstw dotyczyło tylko męskich przedstawicieli rodu, zgodnie z zasadą prawa lennego przejął je w bezpośrednie władanie suweren, czyli Leopold I jako król czeski (ale nie jako cesarz, jak się niekiedy podaje). Od razu przystąpiono do stopniowej rekatolicyzacji protestanckich księstw, czego widomym przejawem było osadzenie w Legnicy i Brzegu jezuitów. Uzyskali legnicki kościół św. Jana, ale Leopold I zastrzegł, że mają obowiązek zachować kalwińskie Mauzoleum Piastów. Jerzy Wilhelm nie był jedynym dzieckiem Christiana i Ludwiki. Wieku dorosłego dożyła także starsza jego siostra, księżna Karolina, która jednak przysporzyła rodzicom wielu zmartwień. Pierwszym okazało się małżeństwo z Fryderykiem von Schleswig-Holstein-Sondenburg-Wiesenburg z bocznej linii dynastii oldenburskiej.


Nie byłoby w tym związku nic nadzwyczajnego, gdyby nie to, że ślub z katolickim arystokratą odbył się 3 maja 1673 r. potajemnie, a poprzedziło go niespełna rok wcześniejsze przejście księżnej na katolicyzm. Jakby tego było mało, małżeństwo zawarte pod wpływem szalonej miłości, zamiast chłodnej kalkulacji, szybko okazało się wielką pomyłką i już 12 stycznia 1674 r. małżonkowie znaleźli się w separacji. Narodzony z tego związku syn Leopold pozostał pod opieką ojca. Nie powiodły się plany Karoliny przejęcia po zmarłym bracie trzech osieroconych księstw. Leopold I wyznaczył księżnej w 1680 r. roczną pensję i ostatnich 27 lat życia spędziła we wrocławskiej rezydencji książąt legnicko-brzeskich przy ul. Szewskiej 48. W renesansowej sieni do dziś ujrzeć można barwne herby dawnych książęcych właścicieli.

Jest jeszcze jeden epizod w życiu Karoliny, o którym warto wspomnieć. Jak wiadomo, na skutek układów pomiędzy dworem polskim a wiedeńskim synowi króla Jana III przypadła śląska Oława w księstwie brzeskim. Leopold I mógł nią dysponować po śmierci w 1675 r. ostatniego Piasta. Rezydował zatem w Oławie królewicz Jakub Sobieski, którego próbowano ożenić z księżną Karoliną. Małżeństwo dla obu stron byłoby niewątpliwie bardzo wygodne – Jakub podniósłby swój prestiż, żeniąc się ze śląską arystokratką z rodu pierwszych władców Polski, zarazem legitymizowałby swoje prawa do nowo pozyskanej Oławy. Natomiast Karolina zyskałaby realną władzę w części dziedzictwa przodków, a zarazem związałaby się z królewskim synem. Małżeństwu temu sprzeciwił się jednak Leopold I, w którego interesie leżała jak najściślejsza integracja księstw śląskich z tronem, a nie umacnianie się w jednym z nich lokalnych władców, którzy by proces ten hamowali. Nawrócona na katolicyzm Karolina po rozwodzie szukała pocieszenia w wierze. Oddała się działalności charytatywnej. Mało wiadomo o jej pielgrzymkach w 1688 r. do Piekar Śląskich i Częstochowy.

MIĘDZY DYNASTIAMI