Magda, 44-letnia lekarka, to klasyczny control freak. Jej mąż tylko raz, na początku ich znajomości, zorganizował dla niej imprezę niespodziankę. „Wiem, że się starał, ale gdy w pokoju w akademiku zobaczyłam wszystkich tych ludzi, nogi się pode mną ugięły. Miałam na sobie jakąś wygniecioną sukienkę, byłam spocona i z rozmazanym makijażem, po całym dniu wykładów” – wylicza. Magda zdaje sobie sprawę, że swoim perfekcjonizmem komplikuje życie innym. Ale inaczej nie potrafi. Gdy idzie do restauracji, zaczyna zamęczać kelnera poleceniami: „Tylko mięso proszę średnio wysmażone, a do sałaty proszę nie dodawać czosnku. I pomidory proszę obrać ze skórki”. Zresztą, jak sama przyznaje, na restaurację rzadko znajduje czas, bo ten większości pochłania jej praca.

„Control freaki są przekonane, że jeśli od czasu do czasu wschód słońca zastanie ich w biurze, staną się lepszymi ludźmi” – pisze Anette C. Anton, autorka książek na temat doradztwa menedżerskiego. Jej zdaniem są nimi przeważnie kobiety, bo to one najczęściej mają problemy z asertywnością.

„Kobiety zazwyczaj łatwo odpowiadają »nie« na pytania typu »czy mam podać deser?«. We wszystkich innych sytuacjach już dawno nauczyłyśmy się ochoczo przytakiwać. Gotowość do wyrażania zgody na wszystko jest silnie zakorzeniona w naszym dzieciństwie. Niemal bez wyjątku byłyśmy wychowywane na »miłe dziewczynki«” – pisze Anton. Według niej kobiety mają „gen samowyzysku”: gdy współpracownicy czy znajomi proszą je o kolejne przysługi, niemal machinalnie odpowiadają: „jakoś to załatwię”. „Jeśli choć raz wkroczymy na drogę samowyzysku, trudno będzie nam zmienić kierunek . Na począt ku na pewno spotka nas mnóstwo pochwał i słów uznania za pracowitość.

Potrwa to do czasu, aż zauważymy, że nadmierna sumienność wca le nie ot w iera na m drzwi do kariery ani nie zapewnia udziału w interesujących projektach. Przeciwnie, sprawia, że inni wcześniej czy później przyzwyczajają się do wyręczania się nami w każdej sytuacji. Kobiety zbyt skore do pomocy zatrzymują się na stanowisku wiecznej asystentki, skrupulatnej researcherki” – nie ma wątpliwości autorka „Dziewczyny do wszystkiego”.

Samowyzysk zwykle idzie w parze ze skłonnością do perfekcjonizmu. „Wmawiamy sobie, że musimy poświęcać dużo czasu na określone zadanie, ponieważ tylko my potrafimy wykonać je najlepiej i że inaczej nie da się tego zrobić” – uważa Anette C. Anton. „Otoczenie zdaje sobie sprawę z przekonania control freaka, że »ktoś się musi czuć odpowiedzialny za to, by kupić kawę i papier toaletowy lub zebrać comiesięczną składkę do kasy przeznaczonej na organizację imprez urodzinowych«. I że tym kimś będzie przecież on sam, w myśl zasady – jeśli ja tego nie zrobię, to nikt o tym nie pomyśli!”.

 

Nie ufać. Kontrolować

„Czym innym jest jednak narzucanie sobie samemu wysokich standardów, a czym innym prześladowanie nimi innych, co jest szczególnie niebezpieczne, gdy ta osoba ma nad nami władzę, jest np. naszym szefem” – mówi Dorota Wiśniewska-Juszczak. Ofiarą takiego szefa padł opisywany przez nas Kamil. Ale w przeciwieństwie do wielu innych problemów nadmierne kontrolowanie i perfekcjonizm są często postrzegane jako zaleta pracownika, zwłaszcza na naszym rynku pracy, nastawionym na kontrolę, a nie zaufanie. Control freaki z najwyższej półki, tacy jak Steve Jobs, uważają wręcz, że tylko obsesja na punkcie detali może sprawić, że odniesiesz sukces.