Pech prześladuje misję STS-127, w której wahadłowiec Endeavour ma dostarczyć na orbitę ostatni element japońskiego laboratorium kosmicznego Kibo. Miesiąc temu zaczęło się już odliczanie, gdy podczas tankowania zbiornika wykryto wyciek paliwa. Natychmiast przerwano przygotowania do startu, aby wymienić wadliwe elementy. W ostatnią sobotę wahadłowiec miał już lecieć do Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, ale przeszkodziła pogoda. Nad przylądkiem Canaveral gęste chmury, a meteorolodzy NASA dają tylko 60 procent szans na to, że chmury rozrzedzą się na tyle, aby można było wystrzelić prom w kosmos. Jeśli nie uda się to w środę, to prawdopodobnie następna okazja do startu nadarzy się dopiero za dwa tygodnie. Endeavour będzie musiał poczekać, bo jego 16 dniowa misja z powodu nadmiernego opóźnienia nałożyłaby się na dokowanie do Międzynarodowej Stacji Kosmicznej rosyjskiego Progressa. h.k.