Nie występował też powszechnie. Mniej niż 5 proc. wszystkich tropów znalezionych w Stryczowicach należało do prorotodaktyla, co wskazuje, że kiedy te protodinozaury się pojawiły, nie były bardzo liczne ani nie odniosły szczególnego sukcesu. Znacznie więcej było małych gadów, płazów, a nawet innych gatunków prymitywnych archozaurów. Ten rzadki, dziwny nie-do-końca-dinozaur ewoluował dalej, kiedy świat uspokoił się we wczesnym i środkowym triasie. Polskie tropy, ustawione w sekwencji czasowej niczym strony powieści, wszystko to dokumentują. Pojawia się coraz więcej różnych tropów, które stają się większe, przybierają nowe kształty, a czasem nawet tracą boczne palce, tak że pozostają tylko trzy środkowe. Na niektórych nie widać śladów przednich łap – te dinozauromorfy najwyraźniej chodziły tylko na tylnych. Ok. 246 mln lat temu dinozauromorfy wielkości wilków biegały na dwóch nogach, chwytając swoje zdobycze szponami przednich łap, bardzo w swoim zachowaniu podobne do niedużej wersji tyranozaura. Żyły nie tylko w Polsce – ich ślady znaleziono również we Francji, Niemczech i południowo-zachodnich Stanach Zjednoczonych, a ich kości pojawiły się we wschodniej Afryce, a potem w Argentynie i Brazylii.

Większość z nich jadła mięso, ale niektóre stały się wegetarianami. Poruszały się szybko, tak też rosły, i miały szybki metabolizm, były aktywne i dynamiczne w porównaniu z powolnymi płazami i gadami, pomiędzy którymi żyły. W pewnym momencie z jednego z tych prymitywnych dinozauromorfów wyewoluowały
prawdziwe dinozaury.

dr Steve Brusatte – paleontolog i biolog ewolucyjny z University of Edinburgh, odkrywca skamieniałości kilkunastu wymarłych gatunków. Autor książki „Era dinozaurów. Od narodzin do upadku”, która ukazała się w Polsce nakładem wydawnictwa Znak Horyzont.