Śmiertelność w fermach morskich jest bardzo duża. Szczególnie wrażliwy jest łosoś. Szacuje się, że w hodowlach ginie ich 10–30 proc. Ale troska o ryby jest zdecydowanie mniejsza niż o inne zwierzęta. Choć są kręgowcami, nadal są traktowane jak istoty nieodczuwające bólu. Fakt, że nie wydają z siebie głosu, nie mają mimiki py-ska i są zimne, wystarcza do uspokojenia naszego sumienia. Bydło, trzoda chlewna i drób zwykle są przed śmiercią ogłuszane. Przy uśmiercaniu ryb nie ma takich regulacji.

Koszty społeczne: rosnące bezrobocie

Niska cena mięsa z fermy przemysłowej wynika również z jej zmechanizowania. Dzięki maszynom przy zwierzętach na fermach pracuje znacznie mniej ludzi. Wielkie fermy przemysłowe nie dają miejsc pracy. One je likwidują. Niepokojące zmiany zachodzą na wsiach, gdy do gry wchodzą wielcy producenci paszy. Jak opisuje Jeremy Rifkin, autor bestsellera „Beyond Beef”, kiedyś z rolnictwa tradycyjnego mogło się utrzymać 40 osób na kilometr kwadratowy gospodarstwa. Na ranczu po wykarczowanym lesie deszczowym zatrudnienie znajduje jedna osoba na 30 km kw. W Meksyku w ciągu 25 lat udział pasz w produkcji zbóż wzrósł z 6 do 40 proc. Bezrobotna ludność wiejska migruje do miast w poszukiwaniu środków do życia. Skutkiem są rozrastające się metropolie, które nie są w stanie wchłonąć rzeszy imigrantów. Ich los jest również ukrytym kosztem taniego mięsa.

Zboża dla ludzi, resztki dla świń i drobiu

Zwierzęta hodowane na masową skalę konkurują z ludźmi o żywność. Aby uzyskać 1 kg białka zwierzęcego, potrzeba aż 6 kg białka roślinnego, czyli paszy. Powierzchnię zajętą przez produkcję roślin na te potrzeby można by przeznaczyć na hodowlę zboża dla ludzi. A zwierzęta? Wiele z nich z powodzeniem mogłoby jeść resztki naszego pożywienia.

Blisko jedna trzecia żywności jest marnowana – od pola po gospodarstwa domowe przez sieci dostawców. Dawniej zwierzęta gospodarskie karmione były tym, czego nie dało się prze-tworzyć na pokarm dla człowieka. Tradycyjna hodowla była oparta na pastwiskach. Zwierzęta pasły się, szukały pożywienia albo – w przypadku świń i drobiu – jadły resztki z kuchni. Taki system wymagał różnorodności, maksymalnego wykorzystywania zasobów, pracy w zgodzie z naturą i unikania marnotrawstwa. Zwierzęta dostarczały nawozu i żywności w ramach naturalnego rytmu życia w gospodarstwie rolnym.