Po skontrolowaniu prawdziwego dziennika I wyprawy stwierdzono, że obliczenia Kolumba dotyczące przebytych odległości były przesadzone przeciętnie o 9 proc. Pomyłka?

Niekoniecznie. Jeśli bowiem założymy, że Kolumb nie używał powszechnej wtedy mili rzymskiej (1480 m), ale wykorzystywał milę grecką (1388 m) – wtedy jego obliczenia okażą się prawidłowe! A posługiwanie się taką miarą przez nawigatora wywodzącego się z greckiego środowiska żeglarskiego jest logiczne. W wiekach średnich zresztą w kwestii miar panowało spore zamieszanie i dowolność. Oto jeden z wielu przykładów. Według Giovanniego da Uzzano i jego „La pratica della mercatura” z 1442 r., 4 małe mile morskie stanowią leguę, która liczyła zatem 4800–5000 m. Jednak według powszechnej opinii legua (leuca – lieu) w czasie wielkich odkryć liczyła 5920 m i składała się z 4 mil rzymskich po 1480 m.

Jeżeli Kolumb zakładał, że ktoś jego milę grecką weźmie za milę katalońską (wszak płynął pod banderą hiszpańską), to w ten sposób dodatkowo celowo zagmatwałby drogę do Nowego Świata. Dzięki temu asekurował się nie tylko na wypadek, gdyby dziennik wpadł w niepowołane ręce (np. Portugalczyków), lecz także zabezpieczał swoją pozycję na dworze kapryśnych władców Hiszpanii.

PRAWDA NA MARGINESACH

Co ciekawe, Kolumb niekiedy zamieszczał notatki na marginesach czytanych ksiąg po grecku (rzekomo „ojczystym” językiem włoskim nie posługiwał się nawet w korespondencji z bratem, choć wówczas używano go do tego celu). I również na greckie pochodzenie odkrywcy wskazuje sposób, w jaki się podpisywał. Otóż Kolumb w wielu listach na dole, po prawej stronie kartki, stawiał grecką literę X. Mogła oznaczać wyspę Chios – w greckiej pisowni Xio. Nie był to skrót od imienia Krzysztof, ponieważ je zapisywał w inny dziwny sposób, jak rebus.

: Xpo FERENS./

To łacińsko-grecka kombinacja, którą można odczytać jako Christoferens Kolon. Pierwszy człon to udziwniona forma zapisu imienia Krzysztof. Podkreśla, że oznacza ono „niosący Chrystusa”. Święty Krzysztof przeniósł małego Jezusa przez rzekę – być może Kolumb uważał za swoją misję przeniesienie chrześcijańskiej wiary przez ocean. Drugi człon rebusu, nazwisko po matce, wyrażają obustronnie umieszczane znaki interpunkcyjne – symbole dwukropka i kropki z ukośnikiem, po grecku nazywane kolon.

Kolumb zatem świadomie ukrywał swoją prawdziwą tożsamość. Potwierdza to jego syn: „Pan nasz chciał, by (…) ojczyzna Admirała i jego pochodzenie były o tyle mniej pewne i znane, o ile bardziej zasłużona i zaszczycona tym wszystkim, co się jej za tak wspaniałe czyny należało, była jego osoba”.

Wniosek? Kolumb nie udawał Greka,  on nim był.