To prawdziwy kosmiczny gigant – Eta Carinae, znajdująca się w odległości 7,5 tys. lat świetlnych od Słońca, waży sto razy więcej od niego. Ale to i tak mało – twierdzą astronomowie. Zgodnie z ich obliczeniami gwiazda ta początkowo miała masę 150 Słońc, ale zdążyła się odchudzić. Część jej materii została „wywiana” w kosmos przez wiatr słoneczny, resztę zaś odrzuciła podczas wielkich eksplozji przypominających wybuch supernowej. Były one jednak na tyle łagodne, że Eta Carinae nie została zniszczona. „To zupełnie nowy typ kosmicznych eksplozji. Nie znamy jeszcze ich przyczyny” – mówi dr Nathan Smith z University of California w Berkeley, jeden z uczonych badających fenomen tej gwiazdy. Ostatni taki wybuch uczeni obserwowali w 1843 r. Eta Carinae stała się wówczas jedną z najjaśniejszych gwiazd na niebie, a pozostałością tego zdarzenia jest widoczna przez teleskopy piękna Mgławica Homunkulus, otaczająca niedoszłą supernową. Wszystko jednak wskazuje na to, że jej koniec jest bliski i za kilkadziesiąt tysięcy lat Eta Carinae wybuchnie po raz ostatni, zmieniając się w czarną dziurę.