Leczenie myszy to jedno, ale w pewnym momencie czas zacząć leczyć ludzi, do czego dążą nauki biomedyczne. Testy kliniczne pewnych probiotyków zakończyły się sukcesem: należą do nich dostępne w sprzedaży probiotyki VSL#3 oraz LCR35 podawane na zespół jelita drażliwego oraz Bifidobacterium infantis natren na celiakię we wczesnych latach życia. (Zespół jelita drażliwego i celiakia są często łączone z występowaniem silnej depresji. Według niektórych badań nawet 40 procent pacjentów cierpiących na celiakię ma depresję, co wskazuje na powiązania na osi mózgowo-jelitowej). Opublikowano też przynajmniej jeden raport o wykorzystaniu probiotyków w leczeniu zespołu chronicznego zmęczenia.

Mieszanka Lactobacillus helveticus i Bifidobacterium londum poprawia samopoczucie u zdrowych ochotników. I choć badania te wciąż znajdują się we wczesnym stadium, to wyniki wskazujące na psychologiczne konsekwencje zmiany mikrobiomu u ludzi wyglądają bardzo obiecująco. Wiele osób odczuwa zmianę samopoczucia w odpowiedzi na zmianę diety. A skoro zmiana diety zmienia też nasze mikroby, to nie można wykluczyć, że część efektów jest zależna właśnie od drobnoustrojów.

Jeśli mikroby wpływają na zdrowie i umysł, to następne pytanie brzmi: czy można zmienić drobnoustroje tak, aby ulepszyć nas samych?

Fragment pochodzi z książki naukowca Roba Knighta i dziennikarza Brendana Buhlera "Na tropie mikrobiomu", wydawnictwo Mamania.