Ten samochód to doskonale jeżdżąca samoróbka, którą napędza silnik elektryczny. Co jednak kiedy skończy się prąd? Bez obaw. Pasażerowie powinni złapać za uchwyty i poruszać nimi w przód i w tył. W mniejszym stopniu przypomina to archaiczną ręczną drezynę, a bardziej zawody wioślarskie. Projekt żyje w głowie jego autora Chucka Greenwooda od lat sześćdziesiątych ubiegłego stulecia. Ten egzemplarz to już bardzo dojrzała emanacja. Nosi nazwę Imagine_PS NEV. W nazwie zakodowany jest zwrot Neighbourhood Electric Vehicle, co oznacza, że tym elektrycznym cackiem można sobie skoczyć do sąsiadki na skubanie pierza. I łatwo wrócić. Jak zabraknie prądu, bo sąsiadka mieszka daleko, wystarczy nieco pomachać „wiosłem” i prądnica dostarczy napięcia w nadmiarze. W razie czego można podpiąć wtyczkę z do gniazdka. Nad rozwojem tego rodzaju pojazdów pracuje niewielka firma Human Car Inc. Human Car rozwija prędkość około 50 km/h. Może przewieźć czterech ludzi i kosztuje 15 tysięcy dolarów. h.k.