Toyota Belgia przystała na pomysł dwóch designerów i wypożyczyła im mikroskopijną Toyotę iQ, aby mogli ją zamienić w pisak. W hangarze Pierre i Damien podwiesili kamerę pod sufitem, a następnie oznaczyli karoserię auta kolorowymi kropkami. Potem kierowca wyścigowy Stef van Campenhoudt jeździł autem pod kamerą tak, aby powstawały litery. Komputer rozpoznawał na obrazie z kamery ruch kolorowych kropek i dzięki temu po przejeździe auta na ekranie zostawał ślad - litera. Pierwsze próby nie były odkrywcze, a litery wychodziły nieudolne. Ale każdym narzędziem służącym do pisania trzeba najpierw nauczyć się posługiwać. Po kilku dniach prób udało się opanować sztukę pisania Toyotą. I zaczęły powstawać zupełnie inne znaki - ascetyczne i nowoczesne w formie, a jednocześnie łatwo rozpoznawalne i wyraźne. Pismo musi przede wszystkim służyć do komunikacji, dopiero na drugim miejscu jest estetyka. Font wykonany Toyotą iQ jest właśnie taki: zrozumiały i ładny. Kogo nie stać na Toyotę iQ, niech sobie ściągnie fonty, które nią napisano. h.k.