Monika Selimi: Pierwsze wzmianki o sarkoidozie pojawiły się ponad 130 lat temu. Do dziś jednak nie znaleziono przyczyny tej choroby. Często mówi się jakimś o tajemniczym wirusie, bakterii opornej na antybiotyki, mutacji, uwarunkowaniach geograficznych. Który z tych czynników może mieć największe znaczenie?

prof. Lucyna Mastalerz*: Trudno odpowiedzieć na to pytanie. Wiemy np., że sarkoidoza rzadziej pojawia się u Azjatów, choć w Japonii północnej ludzie chorują bardzo często. Tam sarkoidoza atakuje najczęściej serce i oczy. Z kolei u Afrykanów przebieg choroby bywa cięższy niż u osób pochodzących z Europy i jest z reguły przewlekły. Sporo zachorowań notuje się na północy naszego kontynentu. Najrzadziej sarkoidozę spotyka się w basenie Morza Śródziemnego i na południu Azji. Migracja w żaden sposób nie zmienia jej epidemiologii. W Polsce mamy 10 zachorowań na 100 tys. osób. Pacjenci z reguły trafiają na oddziały pulmonologii, ponieważ w naszym kraju postać płucna tej choroby występuje najczęściej. Zauważono też, że częściej niż mężczyźni chorują kobiety przed 40. rokiem życia .

A czy osoby narażone w pracy na różnego rodzaju pyły i zanieczyszczenia mogą być bardziej podatne na zachorowanie? Podobno po atakach na World Trade Center stwierdzono wzrost zachorowalności na sarkoidozę.

– Być może pewne osoby mają uwarunkowaną genetycznie większą wrażliwość na czynniki zewnętrzne. Podobnie jest przy alergii – nasz układ odpornościowy uważa, że pyłek brzozy może nam zaszkodzić. W sarkoidozie układ odpornościowy sprawia, że wchodzące w jego skład komórki, zwane limfocytami i makrofagami, niepotrzebnie gromadzą się w narządach w formie ziarniny. Można więc założyć, że jakiś czynnik środowiskowy u osób predysponowanych genetycznie może wywołać sarkoidozę. Co ciekawe, sarkoidoza częściej występuje u osób, które nie palą papierosów.

Skoro jest to choroba immunologiczna, to czy może ona występować wraz z innymi tego typu schorzeniami?

– Sarkoidoza dość często towarzyszy innym chorobom z autoagresji. Tak jest np. w przypadku choroby Hashimoto albo cukrzycy insulinozależnej typu 1. W obu tych chorobach mamy do czynienia z tworzeniem się autoprzeciwciał, które atakują zdrowe komórki organizmu pacjenta.

W serialu „Dr House” sarkoidozę jest bardzo trudno zdiagnozować. Czy to prawda, czy kolejny zabieg scenarzystów?

– Lekarze naprawdę mają problem z postawieniem rozpoznania – i to spory. Pamiętajmy, że chory najczęściej na początku trafia do lekarz rodzinnego. Ten z kolei po przeprowadzeniu wywiadu może stwierdzić np. grypę, przeziębienie, zapalenie stawów skokowych górnych, zmiany skórne na podudziach o typie rumienia guzowatego o niejasnej etiologii, stany podgorączkowe. Bywa tak, że pacjent po jakimś czasie, zaniepokojony np. płytkim oddechem i dusznością, znów wraca do lekarza. Wtedy należałoby skierować takiego chorego na badanie rentgenowskie klatki piersiowej. To bardzo ważne przy rozpoznaniu sarkoidozy. Mając zdjęcie RTG możemy powiedzieć o wiele więcej, bo już widzimy chociażby, jak wyglądają węzły chłonne obu wnęk płuc i śródpiersia oraz miąższ płucny.

W sarkoidozie węzły chłonne są powiększone, ale dzieje się tak przecież i w innych chorobach. Jakie badania należy zrobić, by mieć pewność co do diagnozy?

– Na początku przede wszystkim należy wykluczyć inne choroby. Głównie hematologiczne – np. chłoniaka, który też występuje przeważnie u osób młodych albo ziarnicę złośliwą. Trzeba koniecznie zrobić badanie histopatologiczne, czyli zbadać węzeł chłonny pod mikroskopem. Sprawdzamy też, jaką pojemność płuc ma pacjent. Dokładniejszym sposobem niż spirometria podstawowa jest badanie pojemności dyfuzyjnej tlenku węgla, czyli przenikanie tego gazu przez barierę pęcherzykowo-włośniczkową. Wartości poniżej normy wskazują na zmiany w zakresie tkanki śródmiąższowej płuc. Ważna jest również tomografia komputerowa klatki piersiowej – pokazuje ona dokładnie, która grupa węzłów śródpiersia czy wnęk płucnych jest powiększona. Dodatkowo w tomografii komputerowej płuc o wysokiej rozdzielczości możemy ocenić tkankę śródmiąższową płuc.