5. ZASADA UNIKANIA STRATY

Nikt tego nie lubi, ale też rzadko kto zdaje sobie sprawę, jak dalece nasz mózg unika wszelkiego ryzyka. Jeśli już coś mamy, wyceniamy to średnio dwa razy wyżej niż identyczny przedmiot, który moglibyśmy sobie kupić (to tzw. efekt posiadania). Wydaje się to logiczne, ale daje paskudne efekty np. w przypadku inwestycji. Niejeden gracz giełdowy opierał się przed sprzedażą akcji, których kurs spadał w czasie bessy, bo przecież lepiej mieć, niż nie mieć (i do tego stracić). Efekt – jeszcze większe straty. Z kolei gdy jest szansa na zarobienie pieniędzy, sięgamy do kieszeni bardzo niechętnie. Dlatego kasyno zawsze wygrywa: hazardziści najczęściej podnoszą stawki, gdy mają złą passę, ale gdy zaczyna im sprzyjać szczęście, nagle stają się ostrożni. Dołóżmy do tego jeszcze naszą niechęć do czekania na zysk (odroczoną gratyfikację), czyli zasadę „lepszy wróbel w garści” – i jasne jest, dlaczego tak często pakujemy się w kłopoty finansowe.

 

6. TOROWANIE (PRIMING)

Nawet jeśli wydaje nam się, że jesteśmy odporni na wpływy i sugestie, badania psychologów dowodzą, że nie mamy racji. Jeśli do naszej świadomości docierają jakieś bodźce (np. czytamy artykuły pełne negatywnych sformułowań, przepowiadające kryzys i ogólnie nadejście ciężkich czasów) podświadomość reaguje, zmieniając nasz nastrój (w przypadku bodźców negatywnych – na gorszy). W dawnych czasach było to przystosowanie do życia w małej grupie – rodzaj empatii, dzięki której „wczuwaliśmy się” w ogólny nastrój społeczności. Dziś, niestety, częściej zjawisko to prowadzi do samospełniających się przepowiedni: wszyscy mówią o kryzysie, więc trzeba zmniejszyć budżet i zatrudnienie; wszyscy piszą o braku pieniędzy, więc lepiej z nikim się nie dzielić... Na szczęście torowania można użyć do odwrócenia tego trendu – jeśli dostarczymy mózgowi pozytywnych bodźców (i to nawet w tak prymitywny sposób, jakim jest oglądanie uśmiechniętych twarzy czy wymuszanie swego własnego uśmiechu!), poczujemy się lepiej.

 

7. PRAWO MALEJĄCYCH PRZYCHODÓW

To zjawisko bardziej ogólne, ale w psychologii sprowadza się do stwierdzeń w rodzaju „pieniądze szczęścia nie dają”. Bo faktycznie tak jest! Z badań wynika, że – z wyjątkiem wyjścia z ekstremalnej biedy – większe zasoby i większe wydatki poprawiają nam samopoczucie tylko na chwilę. Nawet po wygraniu dużych kwot w lotto ludzie po jakimś czasie wracają do swego „podstawowego” poziomu zadowolenia z życia, który zdaniem naukowców może być wręcz zapisany w genach. Chyba więc nie warto aż tak przejmować się tymi pieniędzmi...