– Większość tych doświadczeń może mieć racjonalne wytłumaczenie – mówi dr Szyburska. – Weźmy choćby omamy słuchowe. Co może je wywołać? – psychiatra rysuje wykres. Na początku skali umieszcza urazy mózgu np. spowodowane udarem. Dalej zaznacza choroby neurodegeneracyjne takie jak choroba Parkinsona czy Alzheimera, choroby psychiczne takie jak schizofrenia, choroba dwubiegunowa. Ale też zatrucia substancjami psychoaktywnymi – od narkotyków, dopalaczy, po alkohol. Do tego dochodzi siła sugestii, która sprawia, że nasz mózg interpretuje jako dziwne całkiem naturalne doznania.

DUCH Z PIECA, PLEŚNI I BUTELKI

„Pewnego poranka usłyszałem kroki w pokoju na górze. Wbiegłem po schodach, ale nikogo nie zobaczyłem. Czasem, gdy położę się do łóżka, słyszę odgłosy dochodzące z pokojów – tak jakby ktoś przesuwał meble lub porcelanę. Czasem słychać gwizdy lub zawodzenie” – relacjonował pacjent, który zgłosił się doktora Williama Wilnera, znanego waszyngtońskiego okulisty. Przypadek „pana H.” opisany w 1921 w „American Journal of Ophthalmology” zaczyna się jak klasyczny amerykański horror. W 1912 r. rodzina z dziećmi wprowadza się do dużego starego domu, który przez dziesięć lat stał opuszczony. Krótko po przeprowadzce zaczynają dziać się dziwne rzeczy. Dom jest niepokojąco cichy. To szybko się zmienia. Rodzina zaczyna słyszeć kroki, szelesty, przesuwanie mebli. Jej członkowie skarżą się na silne migreny i zmęczenie. Budzą się w nocy z poczuciem, jakby ktoś ich dusił, zaczynają dostrzegać zjawy siedzące na brzegu łóżka. „Pewnego poranka, gdy szedłem do jadalni, zobaczyłem na końcu korytarza kobietę o ciemnych włosach, ubraną na czarno. Kiedy się zbliżyłem – zniknęła” – relacjonował pan H. Rodzina kontaktuje się z byłymi właścicielami domu, którzy przyznają, że oni także doświadczali podobnych zjawisk, co stało się przyczyną ich przeprowadzki.

Gdy rodzinę odwiedza brat pana H., odkrywa, że stojący w piwnicy piec, który ogrzewa budynek, jest przestarzały. Lekarz, z którym pan H. się kontaktuje, potwierdza, że spaliny zamiast wydostawać się przez komin, trafiały do domu, podtruwając domowników tlenkiem węgla. Po wymianie pieca duchy znikają. – Zatrucie tlenkiem węgla może dawać takie objawy jak omamy słuchowe czy wzrokowe – potwierdza Justyna Szyburska. Czasopisma medyczne opisują podobne przypadki zatruć tlenkiem węgla – np. 23-letniej kobiety, która będąc pod prysznicem zobaczyła ducha. Tu także zawinił nieszczelny piec. Nie jest to zresztą jedyna substancja, która może „wywoływać” duchy. Zespół Shane Rogers z amerykańskiego Clarkson University pokazał, że paranormalne objawy, takie jak irracjonalny lęk czy halucynacje, daje zatrucie toksycznymi zarodkami grzybów.

To może wyjaśniać, dlaczego duchy częściej objawiają się w starych budynkach, w których jest wilgotno i łatwiej o pleśń. – Omamy może wywoływać wiele substancji psychoaktywnych: narkotyki, dopalacze, alkohol – wylicza dr Szyburska. Najczęściej psychiatra ma do czynienia z majaczeniem alkoholowym. – Omamy mogą się pojawić np. po nagłym przerwaniu ciągu alkoholowego, gdy poziom alkoholu we krwi gwałtownie spadnie. Może też wystąpić halucynoza alkoholowa przy trwałym przyjmowaniu alkoholu – wyjaśnia. – Pacjenci widzą nie tylko klasyczne białe myszki, ale też duchy zmarłych.

Opowiadam lekarce o przypadku pacjenta, alkoholika chorego na parkinsona, który po przeprowadzce do domu po zmarłych rodzicach zaczął ich widzieć. – Tu na majaczenie alkoholowe nakładają się skutki uboczne przyjmowanych leków dopaminergicznych stosowanych w leczeniu parkinsona, które mogą wywołać psychozę – tłumaczy psychiatra. Podkreśla, że na majaczenie (niespowodowane alkoholem) szczególnie należy zwracać uwagę u osób starszych, ponieważ może być ono objawem toczącej się w organizmie infekcji, np. skąpoobjawowego zapalenia dróg oddechowych lub odwodnienia. – Do szpitala, pacjenci z majaczeniem trafiają najczęściej po pierwszej fali upałów lub gdy włączane są w blokach kaloryfery. Objawy odwodnienia są różne – pacjenci widzą zmarłych, wydaje im się, że cofnęli się do czasów wojny – jednej z pacjentek rodzina jawiła się jako żołnierze Wehrmachtu – wylicza Szyburska. Objawy ustępują zazwyczaj po usunięciu przyczyny zaburzeń świadomości.