ZAGADKA ZIMNEGO KORYTARZA

Prof. Richard Wiseman z brytyjskiego University of Hertfordshire jest jednym z najgorliwszych „łowców duchów” w świecie nauki. Pole do popisu ma ogromne, gdyż tylko w Wielkiej Brytanii (według portalu Haunted Britain) na milę kwadratową przypada aż pięć zjaw. Wiseman wraz z Caroline Watt z Zakładu Parapsychologii na University of Edinburgh przebadali m.in. Hampton Court w Surrey. Straszy tam ponad 20 zjaw, m.in. „kobieta w błękitnej szacie”, która poszukuje swojego zaginionego dziecka, zjawa psa oraz duch królowej Katarzyny Howard ściętej w 1542 r. z rozkazu męża Henryka VIII. „Po udzieleniu każdemu uczestnikowi badań (turystom zwiedzającym zamek) informacji na temat projektu wręczaliśmy mu plan piętra i prosiliśmy, aby po przejściu korytarzem [nawiedzanym przez Howard – przyp. aut.] postawił na planie znak x w miejscu, w którym przytrafiły mu się jakieś niezwykłe doznania” – relacjonuje Wiseman w książce „Paranormalność.

Dlaczego widzimy to, czego nie ma”. Badacze stwierdzili, że „osoby, które wierzą w duchy, doświadczały znacznie więcej dziwnych wrażeń niż sceptycy”. Dziwne doznania skupiały się w obszarach, które wcześniej pałacowy strażnik zaznaczył na planie jako miejsca pojawiania się ducha. Nie bez przyczyny np. w miejscu, w którym badanym robiło się nagle zimno, naukowcy wykryli spadek temperatury o dwa stopnie. – Zadziałała tu siła sugestii. Prawdopodobne ludzie wierzący w zjawiska paranormalne skłonni byli sobie tłumaczyć przeciągi jako obecność ducha – tłumaczy dr Justyna Szyburska. Jak zauważa, atmosfera nawiedzonego zamku na pewno mocno wpływała na badanych. – Gdyby poczuli zimny wiatr między blokami na osiedlu, co najwyżej stwierdziliby: „ale wieje”.

SIŁA POLA CZY SUGESTII?

Siła sugestii może też potęgować dziwne odczucia związane z działaniem pola magnetycznego. Jak dowodzi Michael Persinger, profesor neurobiologii z Consciousness Research Lab na Laurentian University w Kanadzie, pewne wzorce aktywności pól elektromagnetycznych – zarówno naturalnych, jak i emitowanych przez instalacje elektryczne czy linie wysokiego napięcia – mogą uczynić mózg bardziej podatny na halucynacje. W ramach swoich badań wywołuje u uczestników „nawiedzenia” za pomocą specjalnego hełmu, który generuje wokół głowy słabe pole magnetyczne. Następnie badani proszeni są o wypełnienie kwestionariusza, w którym mogą zaznaczyć, czy podczas próby mieli wrażenie np. czyjejś obecności, słyszeli dziwne dźwięki czy czuli zapachy. Persinger twierdzi, że takich doznań doświadcza 80 proc. badanych. Badaczka zjawisk paranormalnych Sue Blackmore miała wrażenie, jakby „ktoś ją chwycił za nogę i ciągnął po ścianie”, a autorka książek popularnonaukowych Mary Roach usłyszała m.in. wycie policyjnego radiowozu (relację można przeczytać w jej książce „Duch. Nauka na tropie życia pozagrobowego”). Niestety kolejne eksperymenty pokazały, że nawiedzenia, któ-
rych doświadczają badani, mają swoje źródło nie tyle w sile pola magnetycznego, ile w sile sugestii. W eksperymencie „The Haunt” przeprowadzonym w 2009 r. przez zespół psychologa Chrisa Frencha z londyńskiego Goldsmiths College naukowcy przy pomocy architekta Usmana Haque zbudowali specjalny pokój nawiedzeń.