W roku 1973 świat obiegła wiadomość o przeszczepieniu białym myszom skóry pobranej od myszy czarnych. Autor tego wyczynu doktor William Summerlin wyjaśniał, że po raz pierwszy w historii udało mu się złamać barierę immunologiczną między zwierzętami o różnym kodzie genetycznym, niespokrewnionymi ze sobą. Oznaczało to, że w transplantologii nastąpił epokowy przełom. I co najważniejsze, został osiągnięty we wręcz banalnie prosty sposób. Pobraną od czarnych myszy skórę Summerlin umieścił w roztworze substancji odżywczych, które – jak twierdził – na tyle osłabiały antygeny jej tkanek, że po przeszczepie organizm biorcy ich nie odrzucał. Genialnemu odkrywcy natychmiast zaproponowano pracę w renomowanym amerykańskim Instytucie Sloana Ketteringa. Przez rok wszystko szło dobrze, Summerlin dokonywał transplantacji i umacniał swą pozycję naukowej gwiazdy. Któregoś dnia jeden z laborantów zauważył, że skóra pstrokatych myszy jest zabrudzona. Przemył ją wacikiem nasączonym alkoholem i… przeszczep zniknął. Wystarczyło kilka minut, by ustalić, że skóra została pomalowana czarnym flamastrem. Summerlin przyznał się do oszustwa. Swoją karierę naukową zakończył w zakładzie psychiatrycznym.