5 marca  przed północą (22:59 czasu lokalnego) sieć kamer Uniwersytetu Zachodniego Ontario uchwyciła przelatujący tzw. fireball.

- Większość meteorytów spala się w odległości 60, 70 kilometrów od powierzchni Ziemi. Ten meteoryt śledziliśmy aż do wysokości około 24 kilometrów nad powierzchnią - podają badacz Peter Brown i jego współpracownik Wayne Edwards. - Bardzo prawdopodobne, że odnajdziemy resztki tego konkretnego meteorytu - dodaje Edwards.

Obszar, na którym spodziewa się znaleźć resztki meteorytu, ma powierzchnię 12 kilometrów kwadratowych. Większość szczątków prawdopodobnie spadła jednak do jezior Erie lub Huron. Naukowcy liczą na to, że ktoś znajdzie choć jeden mały kawałek. Mają już film wideo oraz współrzędne lotu. Gdyby znaleźli szczątki meteorytu, mogliby się wiele nauczyć.