Tymczasem naukowcy z University of Exeter zauważyli, że ocena, ile trzeba by zjeść po wysiłku, żeby uzupełnić spalone kalorie, nie wychodzi sportowym amatorom najlepiej.

Gdy badacze zapytali setkę Brytyjczyków ćwiczących na co dzień o liczbę kalorii spalanych w ciągu godziny biegu czy kopania piłki, otrzymali dość trafne odpowiedzi. Jednak ocena, jaka ilość jedzenia i picia uzupełniłaby te kalorie, poszła gorzej. Żeby nie operować gołymi liczbami, badacze pokazali pytanym 30 kostek czekolady i butelki napełnione do połowy popularnym wśród ćwiczących napojem.

Można by przypuszczać, że pytani oszacowali ich wartość kaloryczną zbyt optymistycznie, tymczasem pomylili się w drugą stronę. Wskazując, jaka ilość czekolady i napoju zrównoważyłaby kalorie spalone podczas wysiłku, wybierali za mało, średnio o około 500 kalorii. Teoretycznie taka niewiedza powinna sprzyjać odchudzaniu – badani przyznali, że gdyby prawidłowo przeliczali wysiłek na posiłek, obficiej uzupełnialiby spalone w pocie czoła kalorie.