Kosmiczne śmieci zmusiły załogę Międzynarodowej Stacji Kosmicznej do przerwania normalnej pracy i przejścia do kapsuły ratunkowej. Astronauci schronili się we wnętrzu Sojuza TMA-13 na całe 10 minut, aby przeczekać moment przejścia kosmicznego złomu w pobliżu stacji. Śmieci mogły bowiem spowodować uszkodzenie i ewentualną dekompresję. Niewiele brakowało do całkowitej ewakuacji. Dwoje Amerykanów - dowódca Michael Fincke i inżynier lotu Sandra Magnus oraz Rosjanin Jurij Lonczakow weszło do Sojuza w czwartek o godzinie 12:35 czasu wschodnioamerykańskiego. Mijający stację złom to niewielki, mający 1/3 cala długości fragment zużytego silnika rakietowego, który kiedyś napędzał satelitę - podał serwis Space.com. Informacja o nadlatującym zagrożeniu nadeszła w nocy, a to zbyt krótki termin, aby zmienić lokalizację całej stacji i w ten sposób „uciec” przed zagrożeniem. W czasie pobytu w Sojuzie astronauci nie zamknęli całkowicie grodzi. Ale byli przygotowani na zamknięcie przegród i całkowite odseparowanie się od stacji. Podobno była także opcja ucieczki ze stacji na pokładzie Sojuza i awaryjne lądowanie - „w razie czego”. h.k.