Czy zatem domniemaną świątynię pogańską w Gnieźnie można wiązać z kamiennym kopcem pod kościołem św. Jerzego? Sprawa jest  skomplikowana, ponieważ  naukowcy wcześniej sądzili, że dawne miejsce kultowe zajmowało obszar drugiego, niższego szczytu na Wzgórzu Lecha, na którym znajduje się obecnie katedra. Dr Gabriela Mikołajczyk wraz z innymi archeologami odkryła pod jej fundamentami kilka palenisk. Największe obłożone było drewnem, a jego powierzchnię odnawiano aż czterokrotnie, układając na warstwie popiołu i węgli następną – z kamieni. Badacze odkryli też resztki naczyń ceramicznych, datowanych podobnie jak te pod kościołem św. Jerzego. Pytanie, czy rozpalany tam ogień był ogniem ofiarnym? Dr Mikołajczyk nie wyklucza tej możliwości. Ale mógł to także być punkt rozpalania wici lub palenisko w domu, w którym zbierała się plemienna starszyzna. 

Tak czy inaczej, w VIII w. musiało się tam znajdować miejsce związane z władzą, obok którego istniało miejsce kultowe. Może więc kopiec pod kościołem i niezidentyfikowana budowla z paleniskiem pod katedrą przypominały charakterystyczny dla Skandynawów kamienny kopiec wraz z salą uczt? Prof. Słupecki odrzuca germańskie czy skandynawskie pochodzenie kopca. Podobnie religioznawca dr hab. Andrzej Szyjewski, który zauważył, że taki dwoisty układ – obejmujący miejsce składania ofiar i budynek służący plemiennym zebraniom – był bardzo rozpowszechniony i nie musiał bazować na zewnętrznych wpływach. 

Jeśli na Wzgórzu Lecha znajdował się obiekt kultowy, komu był poświęcony? „Roczniki” Długosza nie mówią jasno, czy chodzi o Niję, ogół bogów, czy tylko o dusze przodków. Szyjewski wyjaśnia, że na Słowiańszczyźnie wschodniej występują miejsca kultowe poświęcone ogółowi bogów (np. w Kijowie), natomiast wśród Słowian zachodnich bardziej typowa jest sytuacja, gdy określona budowla zostaje poświęcona konkretnemu bóstwu. W jednym grodzie mogły się jednak znajdować nawet trzy świątynie, poświęcone różnym bogom – tak było np. w Gardźcu na Rugii, gdzie czczono Rujewita, Porewita i Porenuta. 

Tomasz Sawicki wspomina, że według miejscowych tradycji w Gnieźnie miały stać trzy pogańskie świątynie: Jessy (polańskiego odpowiednika Jowisza), Marzanny (kojarzonej przez Długosza z Cererą) i bóstwa zaświatów Nii. Zalecane przez papiestwo praktyki inkulturacyjne (czyli dążące do zakorzenienia chrześcijańskich wierzeń na gruncie miejscowych tradycji) polegały na przejmowaniu miejsc dawnego kultu i budowaniu tam ołtarzy oraz świątyń chrześcijańskich. Charakter dawnego bóstwa nie pozostawał bez wpływu na wybór patrona. Dlatego św. Jerzy – patron kościoła, pod którym znajduje się kamienny kopiec, a zarazem legendarny zabójca smoka – bardziej odpowiadałby gromowładcy Jessemu niż Nii. Kamienny kopiec w Gnieźnie położony jest na najwyższym wzniesieniu, co również wskazywałoby na kult bóstwa niebios. 

Z kolei bazylika w Gnieźnie jest pod wezwaniem Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny. Święto Wniebowzięcia NMP, inaczej zwane świętem Matki Boskiej Zielnej, przypada na 15 sierpnia. Ma związek z plonami. Może więc kojarzyć się z dawnym kultem bóstwa żeńskiego, patronującego płodności pól, zastąpionego potem przez chrześcijańską Maryję (Długosz kojarzy je z Marzanną – Cererą, matką i panią urodzaju). Co zatem z Niją?…