Kiedy w październiku 2002 r. prof. Jerzy Dzik ogłosił odkrycie silezaura, mówił o nim jako o pierwszym polskim szkielecie dinozaura, który okazał się jednocześnie najstarszym na świecie. Już wówczas paleontolodzy mieli w ręku szczątki dwudziestu pragadów, którym w 2003 r. paleontolog nadał łacińską nazwę Silesaurus opolensis. Przez kolejne lata wykopalisk przybyło kości tego zwierzęcia. Zmusiły one paleontologów do drobnych zmian w jego rekonstrukcji. Dotyczą one jednak przede wszystkim kształtu czaszki. Poza tym nadal jest to stworzenie długości nieco ponad dwa metry. Wielkością przypominał więc dużego psa – takiego jak bernardyn. Gdy silezaur żerował, zrywając rośliny niewielkim dziobem, stał na czterech łapach. Kiedy jednak wystraszył się i ruszał biegiem, ciężar ciała opierał tylko na tylnych, pionowo ustawionych kończynach. Przypuszczalnie prowadził stadny tryb życia. Dlatego właśnie w Krasiejowie w jednym miejscu znajduje się nagromadzenie kości wielu osobników.

Najwięcej dyskusji budzi jednak kwestia, kim tak naprawdę był silezaur. Prof. Jerzy Dzik i dr Tomasz Sulej, po przebadaniu nowych skamieniałości, podtrzymują swój pierwotny pogląd. W pracy z 2007 r. ujęli to ostrożnie, pisząc, że „może on okazać się najstarszym dinozaurem na świecie”. Odmienne stanowisko w 2006 r. przedstawili prof. Michael Benton z University of Bristol w Wielkiej Brytanii oraz Max C. Langer z FFCLRP-Universidade de Sao Paulo w Brazylii. Z ich analiz wynika, że silezaur z pewnością nie był dinozaurem, lecz bliskim krewniakiem tej grupy zwierząt, może i najbliższym spośród znanych skamieniałości. Dlatego niektórzy mówią, że to nie pierwszy dinozaur, lecz ostatni pradinozaur. „Dyskusja na temat pozycji silezaura jest otwarta i wciąż się toczy” – broni się dr Sulej.

ZUCH POLAK


WIEK: 230 mln lat
Stanowisko: KRASIEJÓW


To on gromił szacowne silezaury i pozostałych roślinożerców z pradawnego Krasiejowa. Wyglądał naprawdę groźnie: długie na cztery metry cielsko, wielka głowa, duża paszcza, a w niej rzędy masywnych, piłkowanych zębów. Poruszał się szybko na czterech kończynach. Czaszka miała elastyczne połączenia między kośćmi, co ułatwiało mu wbijanie zębów w ciało ofiary. Częściej niż na pradinozaury potwór ten bowiem polował na opancerzone gady z grupy aetozaurów. Jeśli podczas ataku ząb drapieżcy natrafił na twardą tarczkę na ciele ofiary, automatycznie ześlizgiwał się z niej i wbijał w miękką tkankę.

Choć na widok jego rekonstrukcji każde dziecko krzyczy „O, dinozaur!”, potwór ten dinozaurem z pewnością nie był. Zalicza się go do drapieżnych gadów z grupy rauizuchów. Dr Tomasz Sulej opisał go w 2005 r. jako nowy gatunek Teratosaurus silesiacus. Dwaj brytyjscy paleontolodzy Stephen Brusette i Richard Butler uznali jednak, że krasiejowski potwór różni się wyraźnie od teratozaura z Niemiec. Kilka miesięcy temu opublikowali więc – razem z Tomaszem Sulejem i Grzegorzem Niedźwiedzkim – pracę, w której utworzyli dla niego nową nazwę. W ten sposób postrach Krasiejowa nosi dziś imię Polonosuchus silesiacus albo polonozuch ze Śląska.

NIEBEZPIECZNE DZIECKO


WIEK: 230 mln lat
Stanowisko: KRASIEJÓW


Wodnym drapieżcą, którego szczątki najczęściej znajduje się w Krasiejowie, był dwumetrowej długości płaz tarczogłowy metopozaur. Dr Tomasz Sulej przebadał już 60 jego czaszek. A liczba ta rośnie. W sumie odkopano kości setek osobników. „To są zwierzęta neoteniczne, czyli takie, które uzyskiwały dojrzałość płciową już jako formy młodociane” – mówi paleontolog. Początkowo uważano, że metopozaury polowały z zasadzki. Na ofiary miały czekać, leżąc na dnie. Badania dr. Suleja dowiodły jednak, że podobnie jak fitozaury, były to zwierzęta toni wodnej. W szybkiej pogoni za rybami miały im pomagać kończyny przekształcone w duże płetwy boczne, płetwa ogonowa i sztywny kręgosłup.

NAJBARDZIEJ PŁASKI Z PŁASKICH


WIEK: 200 mln lat
Stanowisko: LIPIE ŚLĄSKIE-LISOWICE


Choć wielkością nie dorównywały innym płazom, wyróżniały się kształtem. Trudno bowiem wyobrazić sobie bardziej płaskie zwierzę tej wielkości. Przy metrowej długości ciała i szerokości głowy wynoszącej 30 cm, ich czaszki miały raptem 4 cm grubości! Zapewne więc osobniki te leżały przy dnie, czatując na drobne ofiary. Ich ciało pokrywały tarczki kostne, a z boków sterczały skrzela zewnętrzne. Wiadomo, że należą do grupy plagiozaurów. Dokładniejszych badań jeszcze nie przeprowadzono, nie ma więc pewności, do jakiego gatunku należy je zaliczyć.

RYBOŻERCA Z JEZIORA


WIEK: 230 mln lat
Stanowisko: KRASIEJÓW


W Krasiejowie 230 mln lat temu rozciągał się wielki zbiornik słodkiej wody. Pływanie w nim raczej nie było jednak bezpiecznym zajęciem. Czyhał tam choćby fitozaur, 3,5-metrowej długości gad, który wyglądem przypominał dzisiejsze krokodyle gawiale. Długie wąskie szczęki umożliwiały mu polowanie na ryby w toni wodnej. „Być może chwytał je ostrymi zębami, niemal na oślep wpadając do wnętrza ławic” – opisywał jego zwyczaje prof. Jerzy Dzik. Fitozaur był świetnym pływakiem.

TEN, KTÓRY URÓSŁ ZE STRACHU


WIEK: 200 mln lat
Stanowisko: LIPIE ŚLĄSKIE-LISOWICE


To on prawdopodobnie padał ofiarą drapieżnego Smoka. Choć rozmiarami mógł go nawet przewyższać. Rok temu oceniano go na 5 m długości i 2 m wysokości. „Od tego czasu znaleźliśmy jego nowe kości: kość udową, łokciową, międzyobojczyk i kompletną łopatkę” – opowiada dr Sulej. „Te szczątki dowodzą, że zwierzę mogło osiągać nawet 6,3 m długości oraz 2,5 m wysokości!”. Ten olbrzym należy do dicynodontów – jednej z grup gadów ssakokształtnych, które wcześniej dały początek ssakom. Lubował się w spokojnym trybie życia na wzór dzisiejszych hipopotamów. Tak jak one spędzał czas zarówno w wodzie, jak i na lądzie. Woda odciążała jego kończyny od dźwigania potężnego cielska. Lisowicki dicynodont był w ogóle zwierzęciem niezdarnym i ociężałym. Żywił się pokarmem roślinnym, który prawdopodobnie zbierał w wodzie. Kilkadziesiąt milionów lat wcześniej dicynodonty stały się prawdziwymi innowatorami w ewolucji. Nauczyły się bowiem skutecznie przeżuwać i trawić twarde rośliny lądowe. To pozwoliło im swego czasu na podbój wszystkich kontynentów i zróżnicowanie się na wiele rozmaitych form. Kres ich rozwojowi położyły dopiero zmiany klimatu oraz pojawienie się w triasie szybkich i sprawnych dinozaurów. W starciu z nimi dicynodonty miały marne szanse na przeżycie. Ich liczebność stopniowo więc malała. Lisowicki reprezentant był ostatni z ich rodu. W dodatku największy spośród wszystkich dziś znanych. Tak wielkie rozmiary dawały mu, jak się przypuszcza, pewną przewagę w starciu z dinozaurami. Ten sposób samoobrony uczeni nazwali „ucieczką w rozmiary”. Ale koniec końców i ta metoda okazała się nieskuteczna. Dinozaury jeszcze bardziej urosły, a dicynodonty wkrótce potem wymarły.

PANCERNY GAD OLEŃKI