Poddajemy się cudzym poglądom, opiniom i stylowi życia, bo tak jest wygodniej. Dołączenie do jakiejś grupy daje nam poczucie bezpieczeństwa i złudzenie wzmocnienia tożsamości. Pyrronista musi się świadomie pożegnać z tym poczuciem. Narazić na ciągłą niepewność i konieczność bycia otwartym na świeże doświadczenia i ich interpretacje. Przyjmować je nie z niepokojem, ale z gracją. Rozumieć, że niepewność jest cechą życia. Pyrronista nie ulega też utopijnym ideałom, tylko realistycznie postępuje według mądrości wyczytanej, między innymi, ze swoich własnych reakcji.  Diogenes Laertios pisał o Pyrronie:  „Gdy przestraszył się psa, który na niego się rzucił, odparł temu, kto mu miał ten strach za złe, że trudno jest człowiekowi całkowicie wyzbyć się słabości, ale trzeba ze wszystkich sił przeciwstawiać się rzeczom, najlepiej czynem, a jeśli na to nas nie stać, to przynajmniej słowem”.

 

Z WIELKĄ UWAŻNOŚCIĄ

Współczesna nauczycielka buddyjska Sharon Salzberg tak definiuje rolę uważności (mindfulness): „To zdolność zauważenia różnicy między bezpośrednim doświadczeniem a tym, co z nim dalej robimy. Nie chodzi o to, żeby pozbyć się naszej zdolności do opowiadania sobie rzeczywistości, ale o to by w tych opowieściach nie utkwić”. Dzięki tak rozumianej uważności możemy się choć trochę uwolnić od automatyzmu sądów. Neuropsycholodzy udowodnili, że nasze mózgi stworzone są do tego, by wierzyć, nawet wbrew dowodom. Zawieszenie sądu nie przyjdzie samo z siebie. Jest wysiłkiem, musi być kultywowane. Dla Pyrrona jest właściwą działalnością filozofa, konieczną nie tylko w czasie dysput, ale od rana do wieczora. Procedurze zawieszania sądów powinna być poddana każda myśl, a to wymaga rozwinięcia wielkiej uważności. Jest także jednym z efektów medytacji. Daje poczucie wolności i eliminuje z życia napięcie wynikłe z przywiązania do poglądów.

Czy filozofia Pyrrona jest dobrą opcją na to, by żyć w świecie takim jak nasz, gdzie religia i tradycja straciły swoją pozycję, a nauka stała się fragmentaryczna i oparta na niekompletnych lub niejednoznacznych „dowodach”? Dogmatyk A powie, że tak. Dogmatyk B będzie się upierał, żeby dać sobie z nią spokój. Pyrronista co najwyżej zachęci do wypróbowania tej postawy.