FARAONOWIE W SZPONACH NIKOTYNOWEGO NAŁOGU?

W latach 70. XX w., podczas badań zmumifikowanych szczątków Ramzesa II, w jednej z części bandaża, którym były zawinięte zwłoki faraona, znaleziono fragmenty jakiejś rośliny. Postanowiono sprawdzić, do jakiego gatunku należy. Pod mikroskopem ukazał się układ kryształków i włókien charakterystyczny dla rośliny, która nie mogła rosnąć wtedy w Egipcie – tytoniu. W próbkach pobranych z wnętrza mumii stwierdzono obecność cząsteczek nikotyny. Jak to możliwe, skoro oficjalne podręczniki twierdzą, że zmora nie tylko palaczy pojawiła się w Starym Świecie dopiero w XVI w.?

Ślady nikotyny znaleziono też w wielu szczątkach ludzkich z tak odległych od siebie terenów jak m.in. dzisiejsze Niemcy, Sudan i Chiny, a pochodzących z okresu między rokiem 3700 p.n.e. a 1100 n.e. Czyli mieszkańcy tych terenów musieli mieć kontakt z tytoniem. Być może po prostu rósł kiedyś poza Ameryką?

Ciekawe, że w przypadku kilkudziesięciu przebadanych zwłok poziom nikotyny był potencjalnie zabójczy. W Egipcie tak duża ilość tej substancji mogła być rezultatem jej użycia podczas balsamowania. Przez tysiące lat istnienia państwa egipscy kapłani w ścisłej tajemnicy utrzymywali przepisy na mieszanki ziołowe, które wykorzystywali przy balsamowaniu milionów ludzi i zwierząt. Nikotynę zawartą w tytoniu mogli cenić za działanie bakteriobójcze. Czyżby to jeden z sekretów kapłanów?

Tytoń musiał jednak służyć też do innych celów. W Europie i Chinach nie było przecież kapłanów z Egiptu. Zaś zwłoki z cmentarza w Sudanie – który kiedyś leżał w granicach starożytnego państwa egipskiego – zmumifikowały się w naturalny sposób. Co więcej, w jednej trzeciej próbek tkanek sudańskich mumii znaleziono nie tylko nikotynę, ale i kokainę! Jeżeli rośliny, z których się je uzyskuje, nie rosły w Afryce, to jak wytłumaczyć ich obecność w badanych szczątkach? Wszak nigdzie w Egipcie nie znaleziono wzmianki bądź starożytnego przedstawienia tytoniu. A przecież z ocalałych zwojów papirusu wiemy, że Egipcjanie mieli ogromną wiedzę na temat roślin. Jak i skąd trafił tam więc tytoń ? Czyżby w czasach starożytnych handel światowy był lepiej rozwinięty, niż nam się wydaje?

Antropolog A. Wierciński swego czasu odkrył w Meksyku szkielety i wizerunki ludzi typu negroidalnego i armenoidalnego. Najstarsze spośród nich datowane są nawet na III tysiąclecie przed Chrystusem. Z II tysiąclecia p.n.e. pochodzą wizerunki ludzi o rysach przypominających afrośródziemnomorskie – mowa o słynnych kamiennych głowach Olmeków z Ameryki Środkowej. Jeśli przybysze z Afryki potrafili tam dotrzeć, a nawet się zadomowić, dlaczego negujemy ich zdolność do odbycia drogi powrotnej?

ZAPOMNIANY HANDEL

Wciąż pokutuje średniowieczny pogląd, jakoby rozległe przestrzenie oceaniczne stano-wiły dla starożytnych barierę nie do przebycia, podczas gdy było na odwrót – ludzie od czasów egipskich umieli wykorzystywać monsuny lub prądy morskie, które jak rzeki niosły ich do zamorskich krain, skąd sprowadzano egzotyczne rośliny, by umilały życie elitom.

Jeśli ślady tej regularnej wymiany handlowej sprzed wieków zostaną bezspornie potwierdzone i zaakceptowane, wszystkie podręczniki historii trzeba będzie wyrzucić i napisać od nowa.