Osiągi tego Lotusa Elise są mocno podkręcone. Głównie dzięki temu, że to auto zostało bardzo odchudzone - niemal do wagi piórkowej. Waży bowiem o co najmniej 40 kilogramów mniej niż oryginalne. To dzięki temu, że jego konstruktor, który przerabiał fabryczną maszynę, zastąpił stalowy szkielet i takąż karoserię licznymi elementami z włókna węglowego. Dzięki nowatorskiej konstrukcji auto jest szybkie i zwinne, waży sporo mniej, a przyspiesza do setki w mgnieniu oka. Konstruowanie pojazdu trwało pół roku. Jimmy Wong z Hong Kongu zdaje sobie sprawę, że ingerował w cudzy projekt, ale warto było. Auto z włókna węglowego jest sto razy lepsze od oryginału. Na razie nie słychać nic na temat wdrożenia tego prywatnego projektu do seryjnej produkcji w zakładach Lotusa. h.k.