W Krajowym Ośrodku Medycyny Hiperbarycznej GUMED, którym kieruje dr hab. Jacek Kot, od ponad 35 lat stosuje się metodę terapeutyczną, która polega na uzupełnianiu niedoborów tlenu. W specjalnej komorze hiperbarycznej ten gaz podawany jest pacjentom pod ciśnieniem 2–3 razy wyższym niż atmosferyczne. Wskutek tego gaz pokonuje fizjologiczne bariery i przenika do komórek, do których inaczej by nie dotarł.

Jak działa terapia w komorze hiperbarycznej?

W normalnych warunkach podczas oddychania powietrzem atmosferycznym większość tlenu wiąże się z hemoglobiną w erytrocytach. Tylko niewielka jego część rozpuszcza się w osoczu krwi. W komorze hiperbarycznej, gdy czysty tlen podawany jest pod ciśnieniem, zwiększa się jego ilość w osoczu. Dzięki temu dramatycznie rośnie ilość tego gazu dostarczana do tkanek – z 3 do 60 ml tlenu na litr krwi.

Terapia hiperbaryczna świetnie się sprawdza, gdy krwinki nie mogą przenosić dość tlenu lub na skutek zaburzeń mikrokrążenia ma on do pokonania duży dystans. Nadmiar tlenu przenoszony z osoczem wnika tam, gdzie czerwone krwinki nie mogą dotrzeć.

Tak jest np. przy zatruciu tlenkiem węgla, czyli czadem, który silnie wiąże się z hemoglobiną i uniemożliwia jej transportowanie tlenu. Jeśli pomoc nie przyjdzie w porę, może dojść do nieodwracalnego uszkodzenia mózgu, a nawet zgonu. Ratunkiem jest więc szybkie podanie tlenu, by oczyścić krew z tlenku węgla.

Podawanie tlenu hiperbarycznego zawsze powinien zatwierdzić lekarz

Jeśli czysty tlen podawany jest pod zwiększonym ciśnieniem w komorze hiperbarycznej, czad eliminowany jest w czasie 15–20 minut. Gdy ten gaz podany jest pod normalnym ciśnieniem, zajmuje to do 90 minut, a gdy pacjent oddycha powietrzem atmosferycznym – ponad 5 godzin.

Tlen hiperbaryczny to lek i – jak każdy lek – może zaszkodzić, jeśli jest niewłaściwie stosowany. Powinien być więc przepisywany przez lekarza, w odpowiednich dawkach i z konkretnego powodu.

– Leczymy tlenem bardzo wiele problemów zdrowotnych, bo jest niezbędny do wszystkich procesów w organizmie. Niestety wiele prywatnych firm próbuje sprzedawać zabiegi w komorze hiperbarycznej, wykorzystując powszechne przekonanie, że skoro tlen jest nam potrzebny do życia, to jego większa ilość sprawi, że skóra będzie jędrniejsza, włosy zgęstnieją, wzrośnie fizyczna sprawność i zniknie stres. To wszystko nieprawda – przestrzega dr hab. Jacek Kot.

Nie ma dowodów na skuteczność komór normobarycznych

Uczony przestrzega także przed korzystaniem z tzw. komór normobarycznych. Te miejsca reklamują się jak komory hiperbaryczne, tymczasem oddycha się w nich mieszaniną o składzie powietrza praktycznie takim samym jak w każdym innym pomieszczeniu, w którym przebywamy.

Tyle że ta mieszanina jest wzbogacona o miły zapach. Nie ma też żadnych rzetelnych dowodów naukowych na skuteczność działania komór normobarycznych.

Ale brak naukowych dowodów nie osłabia np. mody na spanie w komorach hiperbarycznych wśród celebrytów. Efekt placebo jest bardzo silny, zwłaszcza w przypadku luksusu, za który trzeba słono zapłacić.

Tlenoterapia nie pomaga na autyzm ani na porażenie mózgowe

W rzeczywistości tlenoterapia świetnie sprawdza się w leczeniu:

  • choroby dekompresyjnej (potencjalnie grożącej nurkom),
  • trudno gojących się ran,
  • poważnych infekcji (w tym także sepsy),
  • popromiennych uszkodzeń tkanek i narządów,
  • gangreny,
  • ciężkich poparzeń.

Dzieje się tak, ponieważ podawany pod ciśnieniem tlen stymuluje wytwarzanie czynników wzrostu i komórek macierzystych wspomagających gojenie. Pomaga też zwalczać szkodliwe bakterie.

– Bakterie są zabijane przez tzw. neutrocyty. Podanie tlenu hiperbarycznego zwiększa ilość tlenu, który te krwinki mogą pobrać. Wykorzystują go do wywołania wewnątrzkomórkowego stresu oksydacyjnego, który skutecznie zabija patogeny. Jednak przy okazji powstaje także ogólny stres oksydacyjny, a ten jest działaniem toksycznym i niepożądanym dla organizmu – wyjaśnia dr hab. Jacek Kot.

Nie wszystkie nadzieje związane z komorami hiperbarycznymi się spełniają. Od ponad 10 lat próbuje się leczyć w nich dzieci z autyzmem i porażeniem mózgowym. – Mamy obecnie wystarczającą liczbę badań, by stwierdzić, że u nich ta metoda po prostu nie działa. To są przypadki, które nie poddają się leczeniu tlenem hiperbarycznym, podobnie jak nie poddają się leczeniu innymi lekami, które teoretycznie powinny działać – mówi specjalista.

Wkrótce być może uda się wykorzystywać tlenoterapię w leczeniu dość częstego problemu – nieswoistego zapalenia jelit u dzieci i dorosłych. Są też nadzieje na prowadzenie radioterapii i chemioterapii niektórych nowotworów w komorze hiperbarycznej. W takich warunkach leczenie ma być o wiele skuteczniejsze. Ale to jeszcze daleka przyszłość.