Mózg może też w naszym życiu zdrowo namieszać. „Zostaliśmy przystosowani do życia myśliwych i zbieraczy, a żyjemy w innym, bardziej technologicznym i analitycznym świecie” – tłumaczy w książce „Die Kunst des klaren Denkens” („Piękno czystego myślenia”) szwajcarski pisarz Rolf Dobelli. To dlatego jesteśmy podatni na wszelkiego rodzaju błędy poznawcze. Wydajemy więcej pieniędzy, niż zarabiamy, inwestujemy w projekty ryzykowne i niesprawdzone, wierzymy szarlatanom, mamy skłonność do niemoralnego okrucieństwa, nie dbamy o ekologię czy zdrowie – trudno nam rzucić palenie, ograniczyć konsumpcję alkoholu albo tłustych potraw, jeździć ostrożnie autem, a także zmusić się do regularnego uprawiania sportu.

O pułapkach myślenia w książce pod tym właśnie tytułem fascynująco pisze także amerykański psycholog i ekonomista, laureat Nagrody Nobla Daniel Kahneman.

Czy mamy więc jakąś szansę w starciu z naszymi omnipotentnymi półkulami? I czy jest w ogóle sens
mówić o „wolnej woli”, skoro neurobiolodzy są w stanie udowodnić, że nasze mózgi podejmują decyzję
7 sekund przed tym, jak nam wydaje się, że ją świadomie i autonomicznie podjęliśmy?

Jaki wpływ ma na umysł geografia?

Dla ponad miliarda mieszkańców współczesnego świata ich kolebką jest starożytna Grecja. Ponad dwa miliardy z kolei swoje korzenie ma w starożytnej myśli chińskiej. Już od czasów Arystotelesa i Konfucjusza Wschód i Zachód świata więcej dzieli, niż łączy. Ludzie Wschodu patrzą na świat holistycznie, wierzą w prymat grupy nad jednostką i mają większy szacunek do natury. My na Zachodzie z kolei myślimy bardziej analitycznie, wyżej niż spirytualizm cenimy rozum, a ważniejszy od przynależności grupowej jest dla nas indywidualizm.

Ale czy różnice kulturowe widać też w aktywności mózgu? Amerykański neurobiolog prof. John Gabrieli z McGovern Institute for Brain Research w MIT uważa, że tak. Pracę mózgu Azjatów i Amerykanów prof. Gabrieli oglądał w serii eksperymentów przy użyciu rezonansu magnetycznego. W jednym z badań pokazywał badanym figury geometryczne, w innym – kazał przyglądać się wnętrzu akwarium. Wyniki były
jednoznaczne. Amerykanie koncentrowali się na pojedynczych przedmiotach znajdujących się w centrum obrazów, podczas gdy Azjaci zwracali większą uwagę na szczegóły. Te różnice widać było dokładnie na obrazach pracy mózgu – u Amerykanów rejony odpowiadające za koncentrację i uwagę aktywowały się wtedy, kiedy byli zmuszeni przyglądać się większym fragmentom. Z kolei mózg Azjatów wykonywał większą pracę podczas wypatrywania centralnych postaci czy pojedynczych przedmiotów. „Gdybym miał użyć metafory aparatu fotograficznego, powiedziałbym tak: ludzie Zachodu są jak zoom, a Wschodu – jak funkcja panoramiczna” – tłumaczył prof. John Gabrieli.

Do podobnego wniosku – że kultura ma podłoże neurobiologiczne – ale na podstawie innych biologicznych przesłanek doszedł prof. Richard Nisbett, psycholog społeczny z University of Michigan. W książce „Geografia myślenia. Dlaczego ludzie Wschodu i Zachodu myślą inaczej” opisuje badanie, w którym analizował mikroruchy gałek ocznych swoich studentów z różnych krajów Zachodu i Wschodu, którym pokazywano serię obrazków, co jakiś czas zmieniając tło niektórych z nich. Początkowo uwaga wszystkich patrzących koncentrowała się na tle. Później jednak studenci z Europy Zachodniej i Ameryki zaczynali przyglądać się postaciom i rzeczom znajdującym się na pierwszym planie. Z kolei Azjaci częściej zerkali na drobne szczegóły na drugim planie, dlatego kiedy na niektórych fotografiach zostawiono pierwszy plan, ale podmieniono tło, uznali je za zupełnie nowe.

Z kolei dwie psycholożki społeczne Anne Fernand i Hiromi Morikawa postanowiły zbadać, w jaki sposób rozmawia się z małymi dziećmi w rodzinach amerykańskich i japońskich. Odwiedzały domy badanych zaopatrzone w najrozmaitsze zabawki, prosząc matki o pokazanie, jak bawią się ze swoimi pociechami. Okazało się, że Amerykanki dwukrotnie częściej niż Japonki używały nazw przedmiotów, a Japonki dwa razy częściej aranżowały w zabawie sytuacje społeczne. „To jest samochód. Niebieski samochód. Widzisz, jaki jest ładny i jak szybko jeździ?” – mówiła mama blondwłosej Alice. W tym samym czasie japońska mama małego Tomo zabawiała swojego synka w inny sposób: „Samochodzik, brum brum. Daję ci go. A teraz ty mi go daj. Dziękuję”.