Nie każdemu podoba się, że wszędzie są jakieś kamery. Bycie przez cały czas kontrolowanym może nieco deprymować. Ale korzyści bywają ogromne. Zwłaszcza dla nauki. W Japonii kamery przemysłowe sfilmowały wulkan Mount Asama położony na północ od Tokio, który wybuchł bez najmniejszego ostrzeżenia i od razu rozżarzył się do czerwoności buchając kłębami popiołów i pryskając lawą. Erupcja zaczęła się dwie godziny po północy 2 lutego i jedyne zdjęcia z wybuchu pochodzą z kamer przemysłowych i internetowych webcamów. Ze zdjęć robionych przez automat w odstępach dziesięciominutowych udało się złożyć filmy, które pokazują postępy erupcji. h.k.