Czytaj także: 27 lat od katastrofy

Dr Siergiej Gaszczak był jednym z pierwszych ratowników, który trafił na miejsce katastrofy. Ostatnie lata poświęcił fotografowaniu rysi, wydr, sów i innych dzikich zwierząt. Trafił nawet na trop niedźwiedzi brunatnych.

Do robienia zdjęć Gaszczak używa przeważnie aparatów z fotokomórką, ale fotografuje także osobiście. Jego zdjęcia pokazują to, co niewielu osobom udało się zobaczyć na własne oczy - niezwykłą różnorodność przyrody w skażonej strefie.

W momencie katastrofy na terenie strefy żyło kilka dzikich zwierząt. Po tym, jak  mieszkańcy zostali ewakuowani, populacja dużych ssaków zaczęła powoli rosnąć. Zwierzęta, mimo wysokiego poziomu promieniowania, wyglądały normalnie zupełnie normalnie.

Według książki o zwierzętach i roślin w strefie - "Natural History of Chernobyl" jedyne nieprawidłowości, jakie znaleziono u zwierząt był albinizm. Książka sugeruje, że paradoksalnie, najbardziej zanieczyszczone miejsce w Europie stało się największą oazą dzikich zwierząt na kontynencie sanktuarium zwierząt.

Dowiedz się więcej!

Rezerwat strachuInwazja mutantówJądrowa alternatywa