Trudno nie dać się porwać powszechnej modzie na fit (której zresztą nie krytykujemy, a wręcz przeciwnie – o zdrowie zawsze warto dbać) i zacząć na własną rękę szukać cudownych sposobów, które już, natychmiast uczynią z nas pięknych, zdrowych i najatrakcyjniejszych. Bikini Body w 2 tygodnie? Jasne! Nowa Jesienna Ja? Oczywiście, natychmiast! Jeśli ufać popularnym w serwisach społecznościowych ekspertkom, które przed swoim nazwiskiem stawiają słowo “dietetyk” nie trzeba nawet rezygnować z ukochanych słodyczy. 

 

Profil instagramowy Olgi Lewandowskiej to przede wszystkim ładne zdjęcia piękne serwowanych potraw i atrakcyjnych póz autorki. 

 

Porada czy reklama?

Gdy jednak prześledzimy posty na profilach społecznościowych dietetyków można zauważyć zjawisko, które może wzbudzić podejrzliwość. Bardzo widoczne i kompletnie zarazem zwyczajne w rzeczywistości internetowej jest reklamowanie produktów. Gwiazdy social media czerpią spore zyski z reklamowania gadżetów, żywności, kosmetyków i innych produktów. Trudno im się zresztą dziwić, że chcą zarabiać na własnej, budowanej z zaangażowaniem marce. Z drugiej jednak strony warto mieć w tyle głowy, że kolejna dieta, suplement czy przysmak proponowany przez społecznościowego dietetyka mógł się znaleźć w publikacji dlatego, że jest rzeczywiście skuteczny, albo dlatego, że jego producent wyłożył na to odpowiednią sumę. Zasada ograniczonego zaufania to jeden z bezpieczników, o których nie wolno zapominać.

 

Na tym wpisie z profilu Violi Urban widać "zaszytą" w dietetycznej poradzie reklamę.  

Powyższy obrazek to dobry przykład. Chia ostatnio stała się bardzo modna, nazywana jest "bombą witaminową", trudno w internecie opędzić się od opartych na niej produktów oraz od ich recenzji. Znacznie gorzej natomiast przebija się do opinii publicznej ostrzeżenie Generalnego Inspektora Sanitarnego, który cytując opinię Europejskiej Agencji Bezpieczeństwa Żywności ostrzega:

"Dane toksykologiczne nie wskazują na potencjalne negatywne skutki zdrowotne dla ludzi związane ze spożyciem tych nasion w ilości do 5 %. (...) Do czasu uzyskania zezwolenia na wprowadzanie do obrotu w UE nasion chia w jogurtach i deserach produkty te nie mogą być sprzedawane. Za wprowadzanie do obrotu nowej żywności bez uzyskania zezwolenia, o którym mowa w art. 7 rozporządzenia nr 258/97 mogą być zastosowane kary np. grzywny czy ograniczenia wolności."

Nasion chia nie powinno się mieszać z niektórymi produktami, na przykład jogurtem. Dzienna bezpieczna dawka to 50 g, więcej może doprowadzić do takich kłopotów jak bóle brzucha, niestrawność, biegunki lub zaparcia. Dodatkowo u mężczyzn podwyższają ryzyko raka prostaty. 

Niektórzy dietetycy na mediach społecznościowych chętnie udzielają porad dotyczących zdrowia, polecają suplementy diety, czasem i leki. Eksperci doradzają zdrową dawkę sceptycyzmu.