Tomasz Rożek: Człowiek potrafi zmieniać swoje środowisko w większym stopniu niż jakikolwiek inny gatunek na Ziemi. Dlaczego?

Dr Marek Kaczmarzyk: Głównie dzięki rozwojowi ośrodkowego układu nerwowego. Jesteśmy gatunkiem, który z jakiegoś powodu ma w bezprecedensowym stopniu większe możliwości mózgu niż inne zwierzęta. Stopień wpływu środowiska na rozwój ośrodkowego układu nerwowego człowieka też jest bezprecedensowy. Ostatnie etapy życia prenatalnego, jeśli chodzi o rozwój kory mózgowej, odbywamy już poza ciałem matki. Dlaczego tak się dzieje? Dlatego, że mamy za duży mózg, żebyśmy mogli się urodzić wtedy, kiedy byłby w pełni dojrzały. Musimy się więc rodzić wcześniej, żeby nie zabić mamy przy porodzie.

Chodzi o możliwość przejścia główki dziecka przez kanał rodny?

Tak. Jedynym rozwiązaniem w naszym przypadku było rodzić się, zanim będzie zakończony prenatalny rozwój mózgu. Jesteśmy neurobiologicznymi wcześniakami. Dojrzewanie mózgu u innych ssaków odbywa się wewnątrz ciała matki, czyli pod wpływem przede wszystkim czynników genetycznych. Ciało matki działa jak filtr, który ogranicza wpływ środowiska zewnętrznego. Natomiast my opuszczamy łono matki, zanim ten etap ostatecznego dojrzewania zostanie zakończony, i środowisko zewnętrzne ma ogromny wpływ na modyfikacje tego procesu. To nie jest kwestia dogrania jakichś detali. Poza łonem matki, a więc pod silnym wpływem otoczenia, w mózgu dziecka zachodzą najbardziej kluczowe etapy rozwoju.

Co dzieje się w mózgu dziecka zaraz po urodzeniu?

Nie potrafimy odpowiedzieć na to pytanie. Mogę opowiedzieć o anatomii. W korze mózgowej są już z grubsza wszystkie neurony, które powinny być, bo wymieranie i migracja neuronów zaczynają się nieco wcześniej, natomiast połączenia synaptyczne są słabe i nieliczne. Żeby osiągnąć maksymalną gęstość połączeń korowych, które w ogóle w ciągu życia mamy, potrzeba kilku lat – czterech, czterech i pół, do pięciu. I w tym wieku mamy mózgi o największej gęstości korowej.

Dopiero dojrzałe?

Dojrzałe to złe słowo, raczej potencjalnie genialne. Byłoby fajnie mieć taki mózg jako dorosła osoba – tylko że człowiek w wieku czterech lat zużywa prawie 50 proc. energii całego ciała na działanie mózgu.

W czym problem, by połowę energii przeznaczać na funkcjonowanie mózgu?

Na dłuższą metę taki bilans energetyczny jest nie do utrzymania: albo zabrakłoby energii na co innego, albo musielibyśmy dużo więcej jeść. Dorosły zużywa na działanie mózgu ok. 20 proc. energii, jaką dysponuje. To mózg jest kluczem do naszego gatunkowego sukcesu. Ten sukces jest efektem także zmian w jego strukturze. Brak ukształtowanego mózgu po porodzie jest jednym z kluczowych czynników, z powodu których tak gwałtownie rozwijamy kulturę. Doskonalimy pozagenetyczny sposób przekazywania informacji.

Czyli np. piszemy książki. A potem dochodzi do takiej tragedii jak pożar w Bibliotece Aleksandryjskiej i nagle się cofamy...

- Dlatego darzymy książki szacunkiem, ponieważ ta właśnie emocja, w zestawieniu z kulturową wartością przekazu, daje nam większe szanse na przetrwanie. Szanujemy zresztą nie tylko książki, ale wiedzę i mądrość jako takie. Z tego wynika szacunek dla osób starszych, bo one mają w głowach informacje korzystne z punktu widzenia naszego przystosowania do środowiska. Ale warto też zwrócić uwagę na to, że gdyby młodzi bezkrytycznie i bez zastrzeżeń przyjmowali doświadczenie starszych, to rozwój kultury uległby zatrzymaniu. Powtarzalibyśmy tylko, jak szympansy i wiele innych gatunków zwierząt, rozwiązania poprzednich pokoleń. Więc mamy w czasie naszego życia taki okres, w którym zamiast przejmować bezkrytycznie to, co mówią starsi, szukamy swoich rozwiązań, tylko dlatego, żeby były nasze – wydatkując energię i ryzykując, nawet utratą własnego życia.