Focus.pl

Formularz wyszukiwania
  1. szukaj
  1. Społeczność
  2. Foto
  3. Video
  4. Rozrywka
  5. Gadżety
  6. Warto wiedzieć
  7. Magazyn
  8. Jak to działa
  9. Forum


Jak to jest z tym Papieżem Słowianinem?

Jest wiersz „Pośród niesnasków – Pan Bóg uderza”, napisany po tym, jak papież Pius IX zbiegł z rewolucyjnego Rzymu. Słowacki uważał, że Kościół nie rozumie, co się dzieje we współczesnym świecie, nie rozumie konieczności przemian społecznych, i dlatego teraz „Pan Bóg / (...) Dla Słowiańskiego oto Papieża/ Otworzył tron”. Dalej Słowacki pisze: „Więc oto idzie – Papież Słowiański/ Ludowy brat”. Ale co to znaczy ludowy brat? To znaczy papież, który poda rękę rozmaitym rewolucyjnym, radykalnym, wolnościowym tendencjom. Że będzie z tych, którzy chcą burzyć stare formy, a więc są awangardą ducha w jego drodze ku przeanieleniu ludzkości. Nie jest to zwykła zapowiedź personalnej zmiany warty w Rzymie. Jest to właściwie wizja zniesienia dotychczasowego papiestwa – bo papież miałby teraz mówić to, co mówi Słowacki o postępie ducha przez porzucanie starych form. Dlatego słowa o słowiańskim papieżu należy raczej rozumieć przenośnie. A dlaczego u Słowackiego papież będzie słowiański? Będzie Polakiem, bo to właśnie Polsce przypada rola duchowej awangardy ludzkości. Bo to Polacy stworzyli jedyny ustrój społeczny, który naprawdę wspiera postęp Ducha – rzeczpospolitą szlachecką.

Tak czy siak w 1978 roku wszyscy uważali, że wywieszczył naszego papieża. A niechęć Kościoła do Słowackiego wydaje się w pełni uzasadniona – nie trzeba być wytrawnym tropicielem herezji, żeby dostrzec w nim heretyka.

Rzeczywiście trudno dziwić się tej antypatii. W 1909 roku, w 100-lecie urodzin Słowackiego, odbyło się w setkach miast i miasteczek, w kraju i za granicą, ok. 1000 uroczystości poświęconych wieszczowi. Wtedy próbowano sprowadzić prochy Słowackiego do kraju i pochować go na Wawelu, ale nie zgodziła się hierarchia kościelna. Dopiero w 1927 roku marszałek Piłsudski, który wielbił Słowackiego za heroistyczną wizję dziejów, w której tak wiele zależy od wielkich jednostek – sprowadził na Wawel jego prochy, które dotąd spoczywały na cmentarzu Montmartre. W 1927 roku prochy Słowackiego płynęły na statku „Mickiewicz” od ujścia Wisły do Krakowa. Statek zatrzymywał się po drodze, a ludzie masowo wylegali na brzeg i oddawali hołd poecie. Odbył się uroczysty pogrzeb na Wawelu; Marszałek Piłsudski wygłosił mowę, którą zakończył zdaniem: „W imieniu rządu Rzeczypospolitej polecam Panom odnieść trumnę do krypty królewskiej, by królom był równy” (niektórzy uczestnicy usłyszeli: „bo królom był równy”).

A jaki był stosunek romantyków do Kościoła?

U Słowackiego i Mickiewicza niechętny, ponieważ Kościół potępiał ruchy wolnościowe, w tym powstanie listopadowe, i akceptował ponapoleońskie status quo. Sądzono, że ta postawa oznacza, że Kościół utracił kontakt z Bogiem, że jego legitymizacja wygasła. Prawdziwe chrześcijaństwo miało być gdzie indziej – np. u Towiańskiego. Podczas prelekcji paryskich Mickiewicz wygłaszał całe tyrady przeciwko Kościołowi. Oburzało go, że przez dwa tysiące lat Kościół nie zdołał stworzyć Królestwa Bożego na ziemi i wprowadzić zasady miłości bliźniego do stosunków międzynarodowych. Nic dziwnego, że ostatnie kursy prelekcji, które nosiły na sobie ślady inspiracji Towiańskim, znalazły się na Kościelnym indeksie ksiąg zakazanych. W ogóle w romantyzmie nadzieje na odrodzenie chrześcijaństwa w jakiejś nowej formie były wszechobecne – od konserwatystów do socjalistów.

Ale Słowacki się przed śmiercią wyspowiadał.

Pewnie czuł, że przynależy do Kościoła, nawet jeśli uważał, że Kościół i papież nie rozumieją swojej prawdziwej roli i mylą się w swojej nauce. Słowackiemu na przykład bardzo nie podobało się, że według nauczania Kościoła Bóg stwarza nas bez naszej zgody. U Słowackiego duchy same chcą odrębnego istnienia, a ich kolejne wcielenia są w jakimś sensie dobrowolne. Słowacki miał też, jak już wspominałam, własny pomysł na odczytanie Księgi Rodzaju. W „Genezis z Ducha” i „Liście do J. N. Rembowskiego” stworzył koncepcję, która łączyła wizje dotyczące przebiegu ewolucji przyrodniczej z elementami biblijnej opowieści o Adamie i Ewie. Całość tego pomysłu, która miała zresztą wiele wersji, jest niedopracowana, ale główne idee są jasne. Świat materialny jawi się Słowackiemu jako czyn ducha. Duchy, po upadku w materię, znalazły się w kamieniu. By zmienić formę na wyższą, złożyły ofiarę ze spokoju i trwałości, jakimi cieszą się kamienie. W zamian za osiągnięcie przez materię wyższej formy – czyli formy organicznej, duchy skazały się na cierpienie. Wedle Słowackiego najpierw powstały zwierzęta, życie podwodne: np. ośmiornice, polipy. Niektóre potem wyszły na ląd, ale się „zaleniwiły” i przyrosły do ziemi, stając się roślinami. Nie wdając się w szczegóły, powiem, że na drodze ewolucji ducha następowało wiele potknięć, objawiających się np. katastrofami geologicznymi. Bóg czasem ingerował w ten proces, na przykład spalił rośliny, które potem, znów dzięki woli samych duchów, zamieniły się w węże, gady, i rozwój zwierząt postępował dalej. Jest to swoisty proces ewolucji przyrodniczej w wydaniu przeddarwinowskim – swoją drogą, Darwin był rówieśnikiem Słowackiego. U Słowackiego mamy do czynienia z ewolucją kierowaną przez duchy, które się reinkarnują w kształty coraz wyższe, dające więcej możliwości. Na przykład duch będący w ślimaku stworzył sobie jako kolejne formy żółwia i żuka – co prawda zachował na plecach pancerzyk, ale zyskał większą ruchliwość! Istotne jest dla Słowackiego, że mechanizm ewolucji przyrodniczej zakłada cierpienie, ofiarę i konieczność niszczenia starych form. I kiedy duch po przejściu różnych form zwierzęcych osiągnął poziom człowieka, taki sam mechanizm postępu zaczął rządzić historią. W postępie dziejowym szczególnie ważne są wybitne jednostki, które potrafią „zaprzeczyć z Ducha” temu, co stare i co domaga się przezwyciężenia. Przez takie jednostki przejawia się Duch, który szuka wyższej formy. O tym między innymi opowiada „Król- -Duch”. Zresztą powiązanie przyrody i historii jest u Słowackiego bardzo ścisłe także w innym sensie. Słowacki dostrzega w przyrodzie pewne zapowiedzi tego, co potem wydarzy się w życiu społecznym. Np. duch, będąc w koniczynie, która ma równe listki, po raz pierwszy sformułował ideę republiki, a będąc w stokrotce – wpadł na pomysł narodu.

Może dlatego, że stokrotki rośną stadami?

Może. To jest piękna poetycka wizja, bardzo odległa od naszego rozumienia pozycji człowieka w świecie. Jeśli my dzisiaj umieszczamy się w ewolucyjnym łańcuchu bytów, to się poniekąd poniżamy i mówimy sobie: „jesteś tylko trochę lepszym zwierzęciem”. U Słowackiego jest odwrotnie – rośliny i zwierzęta są mniej rozwiniętymi ludźmi. U Słowackiego człowiek patrzy na przyrodę i mówi: „tyle przeszedłem, tyle zrobiłem; co muszę teraz zrobić, z czego ofiarę złożyć, żeby się nie zaleniwić?”.

Czy to, co pisał Słowacki, można nazwać utopia?

Koncepcje społeczne Słowackiego pewnie można nazwać utopijnymi w potocznym sensie tego słowa. Zgodnie z atmosferą epoki, Słowacki marzył o wspólnocie, gdzie jednostka będzie zjednoczona z innymi bez pośrednictwa instytucji, które kojarzymy z państwem prawa. Bo dlaczego nie? Skoro duchy dobrowolnie inkarnują się w jednym narodzie, to znaczy, że mają jakąś wspólną duchową ideę. A więc w zasadzie takie grupy duchów powinny być jednomyślne. Bardziej potrzebny im jest społeczny entuzjazm, oparty na irracjonalnej więzi, niż racjonalne procedury, np. głosowania sejmowe. Jednocześnie u Słowackiego osoby, które ucieleśniają na danym etapie historii postęp ducha, powinny mieć przywilej mówienia „nie” i niszczenia starych form. Dlatego Słowacki idealizował rzeczpospolitą szlachecką i uważał, że aby kontynuować postęp ludzkiego ducha, Polska musi zmartwychwstać w tej właśnie formie ustrojowej. Najbardziej podobała się Słowackiemu zasada „liberum veto”, która miała pozwalać wielkiej jednostce na niezgodę z opinią mniej oświeconej większości. Jeśli rzeczpospolita szlachecka upadła, to nie dlatego, że zasada „liberum veto” była zła, tylko dlatego, że nie stosowano jej dla postępu Ducha. Słowacki wyobrażał sobie, że w zmartwychwstałej Polsce społeczeństwu będą przewodzić wielkie duchy, a inni będą się na to jakoś zgadzać.

  • Dodaj do:

Zobacz także

Autor artykułu

Ulubione

Możesz dodać ten artykuł do listy swoich ulubionych artykułów.

Artykuł czytali

  • Tjololo
  • Emily
  • BLACKFIVES
  • Broximona
  • bramasole
  • Mind_astray
  • dawid18db
  • mleczko
  • Bejaa
  • Olcia87
  • histwoj
  • PrzemoVi
  • Lashieta
  • Dariusus
  • Piotrcovian

Czytali także

Dodaj komentarz

Formularz dodawnia komentarzy
  1. obrazek CAPTCHA zabezpieczenie przed SPAM-em Nie widzisz obrazka? przeładuj obrazek

REKLAMA

Focus FQ Test
Focus Śledczy
Oblicz swoje IQ
Doradca Focus