Przeczytaj także artykuł "Polska choruje na egzorcyzmy".
Rozmowa z prof. Jerzym Aleksandrowiczem, psychiatrą, kierownikiem Zakładu Psychoterapii Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie.
Mariusz Agnosiewicz: Media donoszą, że w Polsce jest coraz więcej przypadków tzw. opętań. Niektórzy psychiatrzy i psychologowie przyznają, że część swoich pacjentów odsyłają do egzorcystów. Dlaczego część przypadków chorób psychicznych jest uważana za nadnaturalne? Jak wpływa to na przebieg terapii?
prof. Jerzy Aleksandrowicz: Nie znam statystyk i nie słyszałem, by ktoś je opracowywał. Mogę się jednak domyślać, że w związku z zwiększaniem się liczby egzorcystów (a liczba ich ponoć dobiega już setki) zwiększa się liczba przypadków określanych jako "opętanie". Nie byłoby w tym nic dziwnego, przecież także wzrost populacji psychiatrów owocuje wzrostem populacji chorych. Pewnie trochę dlatego, że jak jest więcej lekarzy, to łatwiej któregoś z nich znaleźć, co zazwyczaj kończy się jakąś diagnozą. Ale przede wszystkim - przecież musimy mieć co robić. Podejrzewam nieśmiało, że tak właśnie jest z tymi "opętaniami". W cudzysłowie, bo należę do tych którzy sądzą, że "opętań" wcale nie jest więcej. Przeciwnie, w ogóle ich nie ma.
Zaburzenia psychiczne mogą przyjmować taka formę, jakiej oczekuje lub prowokuje otoczenie, środowisko socjokulturowe. Więc nic dziwnego, że niektórzy chorzy mogą przeżywać siebie tak, jakby byli opętani przez szatana. Jego obecność potwierdził przecież Jan Paweł II, więc na pewno szwenda sie po świecie, a przynajmniej po Polsce. Pomijając to, że poczucie bycia szarpanym przez rozmaite grzeszne namiętności może znaleźć wyraz w psychotycznej walce - trochę z tymi popędami, a trochę z tym, co ich (np. seksualności) zakazuje - obraz świata (w psychiatrycznej terminologii - "schematy poznawcze") decyduje o tym, jak człowiek wyobraża sobie to, co z nim się dzieje. Nie tak dawno oddziały psychiatryczne były pełne Napoleonów...
A współczesna kultura jest przesycona irracjonalizmem. Nic dziwnego, że ma to swój wyraz w formie, jaką przybierają zaburzenia psychiczne. Nic też dziwnego, że irracjonalne myślenie nie jest obce psychiatrom i psychoterapeutom (tym ostatnim być może szczególnie, ale to juz całkiem inna historia). W końcu wszyscy jesteśmy kształtowani przez kulturę, w której żyjemy. Nie ma nic dziwnego w odsyłaniu do egzorcystów pacjentów demonstrujących "opętanie", jeśli nasze leczenie nie pomaga, a samemu się wierzy w diabły i w możliwość opętania. W Polsce nie wierzyć w to wcale nie jest łatwo. A nawet bardzo opłaca się wierzyć i współpracować z egzorcystami.
Czy i dlaczego egzorcyzmy mogą być szkodliwe?
Decyzja o skierowaniu pacjenta do egzorcysty oznacza rezygnację z racjonalnego leczenia - farmako i psychoterapii. Jak każda taka rezygnacja oznacza to przynajmniej utratę szans na wyleczenie. A czasami nawet utrwalenie zaburzenia, potwierdzenie domniemania, że to nie choroba, którą można opanować sposobami znanymi medycynie, lecz działanie tajemniczych i groźnych sił. Trzeba jednak dopuścić także i taką możliwość, że potężna sugestia, jaką niesie procedura egzorcyzmowania doprowadzi do poczucia skutecznego uwolnienia od diabła, przyniesie pacjentowi ulgę, chociaż tylko "objawową". Bo nie usuwa przyczyn poczucia opętania. Zwłaszcza, jeśli przyczyną są urojenia, poprawa będzie zwiewna i krótkotrwała lub wcale jej nie będzie. Niektórzy egzorcyści wiedzą o tym i korzystają z konsultacji psychiatrów, odstępując od egzorcyzmów, gdy dowiadują się, że to jest psychoza. Ale jeśli jest to np. zaburzenie nerwicowe, przejawiające się w formie opętania, nawet skuteczne usunięcie objawów nie usuwa ich przyczyn. Tego, co te objawy sygnalizują, nie da się skutecznie zmienić, odwołując się do wiary i dlatego często egzorcyzmy mają charakter gaszenia pożaru benzyną.
Możesz dodać ten artykuł do listy swoich ulubionych artykułów.
To samo zrobił Jan Stradowski w artykule i w TV. Łódzki Uniwersytet Medyczny kiepsko uczył go metodologii, a z obiektywizmem jeszcze bardziej krucho było. Nie jestem fanatycznym katolem, ale raczej poszukiwaczem w szerokich zakresach wiary religijnej. To jednak, co łaskawy Pan Lekarz redaktor zechciał zrobić w artykułach o egzorcyzmach i śniadaniowa pogaduszka w tymże zakresie napawa zgrozą. Światowa Organizacja Zdrowia różne definicje już popełniła, a i uroczo pseudo-tezę o genezie genetycznej homoseksualizmu lansowała. Potem panowie z tejże agendy nosy pochowali i bredni nie odwoływali. Niechaj więc J. S. takimi autorytetami się nie podpiera. Dla jasności warto zawsze deklarować, że Pan J.S. też z frakcji apostolskiej, klecha - ale inaczej - bo piewca ateizmu czy agnostycyzmu. Płaszczyk jaśnie oświeconego racjonalisty wygodny, ale to nie do końca uczciwe przebranie kogoś, kto na facebooku dowcipy żenująco niskiej jakości o Bozi opowiada. Promowanie w focusie Agnosiewicza, którego aparat religioznawczy i braki w zakresie elementarnej apologetyki są porażające, też wstyd JS i całemu Focusowi przynosi. Ad meritum - a było pogadać z egzorystami, z ks. dr Grefkowiczem choćby, to by scjentystyczne brednie wyprostowali. Moja znajoma, praktykująca satanistka, w stanach ataku demonicznego mówiła płynnym koine i płynnym hebrajskim (klasycznym). I czym to szkiełka i mędrca oko wyjaśni? Wypadki przewidywała na drodze minut kilka wcześniej? Może Prozac jej trzeba było dać, wszak to remedium autorstwa frakcji tak myślących. Oj wstyd, wstyd. Troszkę obiektywizmu, bo kompromitujecie tzw. racjonalistów na całej linii. Z n-a-l-e-z-n-y-m-i wyrazami szacunku.
Temat kontrowersyjny i niezwykle trudny. Próba objaśnienia go w sposób racjonalny z góry skazana jest na niepowodzenie, chyba, że z założenia będzie miała na celu wykpienie egzorcyzmów. Wtedy, nic nie wyjaśniając, zadowoli się pewną część czytelników. Jak już nie raz pisałem, jestem chrześcijaninem (nie mylić z katolicyzmem) i z racji tego zdarzało mi się nie raz spotkać ludzi uwolnionych od demonów. Nie są to bynajmniej ludzie o błędnym wzroku i rozczochranych włosach, ale zupełnie normalni, pracujący, mający rodziny. Z jednym z nich spotykam się kilka razy w tygodniu. To, co przeszedł on, czy inni niegdyś opętani nie zostało nawet zasygnalizowane w tym artykule. W sferze egzorcyzmów jest pełno szarlatanerii i zwykłej ściemy. Jest też dużo pustej obrzędowości, której w najmniejszym stopniu nie znajdujemy w Nowym Testamencie. Najłatwiej jest wykpić i pozamiatane. Niestety, z tematem próbują zmierzyć się ludzie, którzy z góry wiedzą, jaki wydźwięk będzie miał ich artykuł. Ten był płytki. Był stronniczy. Ale czego się można było spodziewać w Focusie? Przecież to pismo z założenia ateistyczne , a nawet nieco wrogie chrześcijaństwu, i w sprawach wiary zdecydowanie nieobiektywne. Wszystko, co w Focusie czytałem w tych tematach było płytkie i oparte na ocenie prymitywnej, ludowej religijności wręcz sprzecznej z nauczaniem Jezusa. Ilu z opiniujących chrześcijaństwo i chrześcijan zna choć jednego prawdziwego chrześcijanina (nie katolika, lub jakiegoś nawiedzonego oszołoma)??? Zresztą, do redakcji Focusa, tak jak i do prawie całego społeczeństwa nie dociera, że Jezus nie założył katolicyzmu, i że to, co jest powszechnie uważane za chrześcijaństwo wcale nim nie jest, i jest bardzo odległe od tego, co znajdujemy w Nowym Testamencie. Wracając do artykułu, to najbardziej rozbawiła mnie bezgraniczna wiara w nim wyrażona, że choroby psychiczne łatwo daje się leczyć medycznie. Większej bzdury dawno już nie czytałem. Akurat znam sporo osób funkcjonujących jako tako na lekach, ale na pewno autor artykułu nie chciał by mieć z nimi za często do czynienia. Oczywiście jest jasne, że autor raczej nie zetknął się z człowiekiem naprawdę opętanym i naprawdę uwolnionym. Bo człowiek naprawdę uwolniony idzie potem przez całe życie za Jezusem a nie za religijnością, która go "uwolniła". Nie wierzę w prawdziwość opętania i prawdziwość uwolnienie w przypadku ludzi, którzy potem stają się ślepo wierzącymi w jakieś zabobony katolickie, czy jakie tam jeszcze, i bezwolnie spełniającymi jakieś wymyślone przez ludzi rytuały. Co to za uwolnienie, które z jednego błędu wprowadza w drugi?
A czy autor się pomylił pisząc te słowa. Odsyłam do ostatniego numeru NG artykuł pt. "Zaszeptać nerwa" - Jest on świadectwem potęgi racjonalizmu w Polsce.
Copyright 2008 Gruner + Jahr Polska