1. Filtrowanie świata

Po raz pierwszy terminu „emerging adulthood” (stająca się dorosłość) użył w 2000 roku amerykański psycholog Jeffrey Arnet. Od tego czasu mianem tym określa osoby w wieku 18–25 lat. „To czas, kiedy wiele dróg jest możliwych, a niewiele decyzji zdeterminowało przyszłość” – tłumaczy Arnet. Jego zdaniem to czas największych odkryć. Ale różnica
w odkrywaniu świata przez nastolatka a osobę, która staje się dorosła, jest taka, że ta druga nie zapala się do każdego ciekawego pomysłu, lecz je filtruje i sprawdza, czy pasują do jego osobowości. „W okresie dojrzewania żyje się chwilą. Nastolatki zapalają się do nowych rzeczy, które następnego dnia tracą znaczenie. Dziś malują, jutro muzykują. W wieku 19, 20, 21 lat włącza się filtr, ludzie zaczynają zadawać sobie pytanie, czy to, co robią, naprawdę do nich pasuje; w związkach i życiu zawodowym” – uważa psycholog Claus Koch, autor książki „Dojrzewanie to dopiero pranie wstępne”.
 

2. Odpowiedzialność za siebie

Żyj chwilą, baw się i nie myśl o konsekwencjach – ta charakterystyczna dla dzieciństwa postawa jest dla wielu osób, i to niezależnie od wieku, bardzo kusząca. Cóż, dowodem dojrzałości jest właśnie nieuleganie jej. „Z moich rozmów z pacjentami w gabinecie wynika, że dla większości z nich kryterium osiągnięcia dorosłości jest wzięcie odpowiedzialności za swoje decyzje – uważa psycholog Claus Koch. – Kiedy biorę odpowiedzialność za siebie, podążam za wartościami i kryteriami, które są dla mnie ważne, które sam sobie wyznaczyłem. Może to być posiadanie dobrej pracy, samorealizacja czy wychowywanie dzieci” – tłumaczy. I dodaje, że oznacza to także dostrzeżenie konsekwencji swoich działań.

O tym jak ważne jest branie odpowiedzialności za swoje działania i jak bardzo wyznacza ono granicę między dzieciństwem a dorosłością świadczy tzw. syndrom Piotrusia Pana. Bohater książki J.M. Barriego miał ciało dorosłego i umysł dziecka, w bajce było to rozkoszne, w prawdziwym życiu jest dojmujące, bo uniemożliwia budowanie zdrowych, partnerskich relacji.
 

3. Trudne decyzje

Unikanie podejmowania decyzji to typowo dziecięce zachowanie. „Dziecko czeka z decyzją na mamę i tatę. Dzięki temu nie musi się mierzyć z wieloma problemami” – tłumaczy niemiecki psychiatra Michael Winterhoff, autor książki „Mit przeciążenia. Dlaczego zyskujemy, kiedy zachowujemy się jak dorośli” („Mythos Überforderung. Warum wir gewinnen, wenn wir uns wie Erwachsene verhalten”). Samodzielne podejmowanie decyzji to oznaka dojrzałości, a także gwarancja wolności. Winterhoff ostrzega też, że współcześnie młodzi ludzie mają coraz większy problem z podejmowaniem decyzji, bo ulegają magii digitalizacji. „W internecie można mieć wszystko natychmiast. Komputer może sugerować, że zostaniemy obsłużeni jak niemowlę matczyną piersią” – przestrzega.